środa, 31 grudnia 2014

troska :)

Jestem przeziębiona.Młody jest bardzo troskliwy. Praktycznie cały dzień bawią się z tatą w pokoju Młodego. Wieczorem Młody do mnie przychodzi, daje mi całusa w policzek i mówi:

- życzę Ci byś wyzdrowiała szybko mamusiu

No, kolana miękną. To takie rozczulające :)


No właśnie. A ja życzę Wam w nadchodzącym Nowym Roku wszystkiego wspaniałego, Bożego Błogosławieństwa, zdrowia, szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń, by był lepszy niż ten mijający. Byście znaleźli swoje miejsce na ziemi i w nim czuli się szczęśliwi :-)))

 Do zobaczenia w przyszłym roku :-)))

wtorek, 30 grudnia 2014

która godzina?!

Młody generalnie zna się na godzinach. Może nie co do minuty, ale jednak wie. Dziś jednak padłam, gdy odpowiedział mi na pytanie:

 - która godzina?

 - w pół do później! Trzeba się spieszyć !!

 :D :D :D

poniedziałek, 29 grudnia 2014

licz siły na zamiary :))

Układamy wieżę z klocków drewnianych. Mówię do Młodego:

- może ten duży damy tutaj na górę?

Na co Młody:

- to się chyba nie uda. Trzeba liczyć siły na "zmiary"

No trzeba. Zawaliło się :D

sobota, 27 grudnia 2014

śnieg :-)

Wczorajszego poranka wstajemy, patrzymy ŚNIEG !!! Tak, śnieg! Malutko, tak, że ledwo co, ale jest !! Młody w euforii ale w końcu stwierdza:

- ale ten śnieg chyba jeszcze nie spadł cały bo go tak mało!

No, nie da się ukryć. Czekamy więc, aż spadnie cały :-)))

piątek, 26 grudnia 2014

rywalizacja :)

Młody po Świętach obłowiony w prezenty. Najwięcej radochy sprawia mu gigantyczny (tak!) tor samochodowy, na dwa auta z napędami na prąd :) Są dwa joystiki, więc można jeździć w dwie osoby :) Jeździmy. Mijam swoim autkiem Młodego i mówię:

- o! Wygrywam!!

Na co Młody:

- nie na długo he he he

Faktycznie. Nie na długo :-))

Na marginesie, zabawka czadowa :)

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt :-))

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia życzymy spokoju, radości, przytulania, bycia ze sobą. Niesamowitych budowli z lego czy innych fajnych klocków, szybkich rajdów samochodowych, wspaniałych herbatek z lalkami, strzelania goli, kolorowania, malowania, wycieczek pociągami, autami, rowerami, wózkami z lalkami. Życzę także dobrego sernika, pierogów i ... no właśnie.. i co kto lubi  :-))
I nie, nie pójdzie w cycki :-)
 Dobrej kawy, herbaty i kakao.
Skupienia.
Wspólnie spędzonego czasu, spaceru, zabawy.
Życzę Wam by w Wigilijny poranek pierwszą myślą nie było "o matko muszę jeszcze zrobić to i to" Tak samo  w pozostałe dni :)) 
Uśmiechu :-)
Pogody ducha :-)

Wesołych Świąt :-)
życzy 

Kropkowo :)))

wtorek, 23 grudnia 2014

Zapobiegliwość :)

Siedzę na kanapie, Młody mówi, że idzie mi coś ugotować. Idzie do kuchni, wyciąga garnki, tworzy. W pewnym momencie słyszę huk. Nie zdążyłam się odezwać bo Młody krzyczy z kuchni:

- NICCCC! nic nie spadło!!! Nie musisz tu wcale przychodzić. Nic się nie dzieje.

:-))

sobota, 20 grudnia 2014

choinka, choinka .. :-)))

Dziś wielki dzień. Ubieranie choinki. Dla Młodego wielkie wydarzenie, czekał na to od wielu dni. W końcu nadszedł ten dzień. Skoro świt wyrwał z łóżka i wywlekł z łóżka mnie i tatę oświadczając:

- wstajemy, ubieramy choinkę! Ja już się wyspałem!! Mam dużo siły!

Cóż było robić. Śniadanie, kawa i do dzieła :-)

Był mały dramat, Młody stłukł jedną bombkę, co bardzo przeżył ale ostatecznie się pozbierał i stroił dalej :) Zobaczyłam, jak wiesza kilka bombek na jednej gałązce, pytam czemu, na co on:

- no jak to ? żeby miały przyjaciół

No przecież :)) 


Młody nam się trochę pochorował, bidulek jeden. Ale dzielnie znosi. Oby mu się polepszyło do poniedziałku bo jak nie, to antybiotyk i święta w domu. A one idą. Krok za krokiem. Idą :)))

piątek, 19 grudnia 2014

ból głowy

Boli mnie głowa. Młody pyta, co mi jest. Mówię więc. Młody pyta:

- Gdzie Cię boli mamusiu?

- tutaj - pokazuje

Młody dotyka, wzdycha i rzecze:

- no, czułem to! Czułem, że Cię boli!

:))

czwartek, 18 grudnia 2014

baba! :)

Młody ma zajawkę na film "auta". Widział go już sto milionów razy, zna na pamięć dialogi. Jest tam taka scena, jak Złomek z Zygzakiem straszą po nocy traktory. Złomek na ubaw po pachy a Zygzak nie chce straszyć. Wtedy Jak Zygzak się miga, Złomek do niego mówi "baba". Młody ma ubaw po pachy. Młody wykorzystuje czasem dialogi z tego filmu w życiu codziennym. Wczoraj byliśmy na zajęciach. Pani prowadząca mówi, że ona to chyba by się bała tak wysoko skakać na co Młody z entuzjazmem:

- baba!!

Śmiechu co niemiara. Wytłumaczyłam w czym rzecz, żeby nie było ;) Tak, Młody zaczyna słynąć z ciętych ripost jak i z haseł, z których wyskakuje w najmniej oczekiwanych momentach :))

wtorek, 16 grudnia 2014

Funkcja telefonu :)

Krzątam się po domu, szukam cienia dnia wczorajszego mieszanego ze ścieraniem kurzy czy wciąganiem potworów kurzowych w odkurzacz. Nie słyszę jak dzwoni telefon. Podchodzi do mnie Młody (który w tym czasie też wymiatał szmatką wszelkie niechciajki ) i podając telefon rzecze:

- telefon Ci wiruje!!!

:))))) Wibruje - wiruje - w sumie jeden kij - i tym i tym trzęsie :))))

poniedziałek, 15 grudnia 2014

głęboki oddech :)

Idziemy z Młodym przez miasto. Kroczymy dziarsko. Młody w pewnym momencie bierze głęboki oddech i mówi:

- ach, czujesz jaka zima!! Taka zima!! powąchaj se!

:)))

sobota, 13 grudnia 2014

Jest ranek. Wstajemy! :)

Młody jest przebiegły. Ogólnie wstaje o ludzkiej porze :) Ale bywają dni, gdy oczka otwierają mu się dużo szybciej. Kiedy jeszcze człowiekowi śnią się najlepsze sny, kiedy każde inne miejsce niż ciepła kołderka i mięciusia podusia wydaje się być złe i okrutne. Tak też było tym razem. Młody wstaje. Patrzę na godzinę, matko! Co za nieludzka godzina. Mówię, że jeszcze trzeba spać, jeszcze się noc nie skończyła. Na co Młody z "chytrusem" w oczach wskazuje na roletę w oknie, nie zasłoniętą do końca, został mały cieniutki pasek przez który można podglądać świat i odpowiada:

- ale zobacz! Tak już jest ranek! To trzeba wstawać!

no ba! Jakże by inaczej :) Na szczęście mój kochany syn ma litość. Wziął kilka resoraków do łóżka, wskoczył pod kołdrę i sobie jeździł a ja miałam "jeszcze minutkę" :-))))


piątek, 12 grudnia 2014

wiara w człowieka :)

Młody przybiega do mnie z koparką. Chce bym koniecznie ściągnęła z kółek kołpaki, co wcale nie jest łatwe. Siłuję się jak mogę i mówię:

- nie wiem czy mi się uda, chyba nie da się ich ściągnąć.

- musi Ci się udać. Musisz próbować, na pewno Ci się uda. Po prostu uwierz.

Normalnie czad :) Moje dziecko takie teksty mówi :))) Oczywiście, że mi się udało! A co!

:))

czwartek, 11 grudnia 2014

porządki świąteczne :)

Na zajęciach w Akademii Przedszkolaka tematy świąteczne. Część zabawowa dotyczyła porządków świątecznych. Zabawy były na niby czyli dzieci zbierały na niby rozrzucone zabawki, na niby ściągały firany itp itd. Kupa śmiechu i zabawy :)) Młody skomentował:

- Pani, a mama ścierała kurze z okna w łazience

W sumie można tak powiedzieć, że mycie okien to ścieranie z nich kurzu :D

:-)))

Na części plastycznej Młody wykonał przepiękną kartkę świąteczną. Jestem zaskoczona, że tak niewielką ilością materiału można wyczarować takie cudo :) Prawda, że cudne? :)

środa, 10 grudnia 2014

kanalizacja :)

Młody potrafi zastrzelić pytaniami. Wczoraj była u nas znajoma z dwójką dzieci: kolegą Młodego (w jego wieku) i małą księżniczką (1,5 roku).
Młody obserwował zmianę pieluchy małej księżniczce po czym zaczął temat:

- mamo, a ja to już jestem duży i siusiam to ubikacji

- tak kochanie - odpowiadam

- Mała Księżniczka jest mała to sika w pieluchy - ciągnie dalej

- no tak

- a gdzie sikają dzidziusie w brzuszku?

I tutaj nastąpiła chwila konsternacji bo co mu powiedzieć, że sika i w pływa w siuskach?! Nie, tak nie mogę. Mówię więc:

- jak dzidziusiowi chce się siku to wtedy mama idzie do ubikacji i siusia.

Młody myśli, analizuje i wypala:

- aa kanalizacja!! Potem szabmbiarka zabiera i czyści żeby nie śmierdziało.

:))))

niedziela, 7 grudnia 2014

gips to przeszkoda :))

Wujek Młodego ma nogę w gipsie. Jak wiadomo z poprzedniego postu, według Młodego nie może jeść pierników bo ma gips. Dziś gadamy i gadamy o wyjeździe do Ikea. Młody mówi:

- wujek jechać nie może bo złapał gumę w nogę

:D

sobota, 6 grudnia 2014

nie wszyscy dostaną pierniki :)

Gadamy z Młodym o różnych rzeczach. Doszliśmy do tematu pierników, kto będzie jadł. Młody wymienił wszystkich prócz jednego wujka. Pytam więc:

- a wujek X ?

Na co Młody:

- a wujek X to ma gips.

No tak, jak się ma gips, to już pierników nie można :D

:))

A rano Młody budzi się po 6 rano. Budzi mnie, szturcha i ze łzami w oczach mówi:

- nie ma paczki mamo, nie ma. Mikołaj nie zostawił.

Szybko uruchamiam swoje procesory w mózgu, i pytam:

- a gdzie zostawiłeś wczoraj wieczorem mleczko dla Mikołaja ?

Młodego olśniło! Biegiem zasuwał do drzwi wyjściowych, gdzie zastał pustą szklankę i zjedzone ciastko. Wraca dzierżąc paczkę i pełen dumy mówi:

- MAM !!!!

:-)))))

środa, 3 grudnia 2014

być kierowcą :)

Młody stwierdza:

- tylko duzi mogą kierować autem, nie?

- zgadza się, trzeba mieć prawo jazdy

- noo, dzieci to nie. Za mali są.

- zgadza się - odpowiadam

Młody robi olśnioną minę i mówi:

- no i jak dzieci by kierowały w foteliku??? [tu wybucha dzikim śmiechem]

:)))

Libster Blog Awards


To blog głównie o dialogach, pomysłach i wariacjach Młodego. Ale. Ale. Nadeszła wiekopomna chwila i zostałam nominowana do Libster Blog Awards. I to przez dwie osoby:) Dziękuję dziewczyny za to wyróżnienie :) Nie wiem jak to się stało, w końcu ja taka nieuczesana, niemalowana i generalnie nieubrana. Długo się zastanawiałam czy wziąć udział, bo łańcuszek szczęścia itp. Ostatecznie stwierdziłam, że korona mi z głowy nie spadnie a jak spadnie to poprawię i pójdę dalej :D (mogę nawet boso) No, ale żeby nie było, ubrałam najlepszy dres jaki mam i już biegnę (w trampkach, a jakże :D ) i wyjaśniam w czym rzecz :) No dobra, ubrałam jeansy :)
Zasady :)
"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował"

Pytania zadane przez Magdalenę z bloga Dziennik mamy
 1. Kolacja w domu czy w restauracji?
 W domu :)

2. Ulubiony pisarze i ulubiona książka jego autorstwa.

Nie potrafię wybrać ulubionego jednego autora. Kiedyś może byłoby to bardziej możliwe, ale teraz,  no nie umiem. Lubię Dostojewskiego. Polecam z całego serca „Idiotę” J A książka moja ulubiona, do której wracać uwielbiam to „Ludzie to wilcy”
3. Godny polecenia film lub serial który ostatnio oglądałaś?
„Wataha”
4. Wakacyjne w hotelu czy pod namiotem?
Zdecydowanie pod namiotem :)
5. Czy masz zwierzę w domu, jak tak to jakie?
Pies :)
6. Ulubiony sposób spędzania czasu z rodziną?
 Chodzenie po górach :) Ale generalnie wszystko, co razem jest super :)
7. Co najbardziej lubisz w blogowaniu?
Ludzi :)
8. Co najbardziej lubisz robić, gdy masz chwilkę czasu tylko dla siebie
W zależności od nastroju, gdy już tę chwilkę mam :)
9. Obowiązek domowy, którego najbardziej nie lubisz?
Prasowanie
10. Ulubione słodkości?
Czekolada żurawinowa - uwielbiam
11. Trzy cechy charakteru, które cenisz w innych najbardziej i trzy które Cię denerwują.
Cenię:  szczerość, empatia, wierność.
Denerwuje mnie: dwulicowość, plotkarstwo, złośliwość.

Pytania zadane przez Matkę Królów miłościwie panującą:

1. Motto życiowe.
„Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”  jak również „Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska”
2. 3 życzenia do złotej rybki
Zdrowie, rundka WRC, dom w górach
3. Podróż marzeń odbyłabym do…
      Nowej Zelandii
4. Osoba, która jest dla mnie wzorem to…
      Chyba takiej nie ma.
5. Najważniejszy dzień w moim życiu to…
Dzień narodzin mojego syna
6. Gdybym mogła coś zmienić w moim życiu byłoby to….
      Nic :)
7. Sposób na udany wieczór...
      Nie ważne co i gdzie, ważne z kim
8. Film wszechczasów
      Jak tu się zdecydować…. 
9. Książka wszechczasów
      Nie jestem w stanie wybrać jednej :)
10. Piosenka wszechczasów
      Podobnie jak z książką, nie umiem wybrać jednej
11. Piszę blog, ponieważ…             
 ..chcę by mój syn miał pamiątkę a przy okazji trochę frajdy dla mnie i wszystkich, którzy lubią to czytać. Jest to również informator powiedzonek Młodego dla rodziny 

Trochę to jak łańcuszek szczęścia, których zwykle nie popełniam no ale uległam :)) Trochę to też jak "złote myśli" z podstawówki :) (pamiętacie?!) :))
 Moje pytania: 
1. W dzieciństwie, moja mama najczęściej powtarzała, że..
2. Boję się..
3. Cztery kółka, które najbardziej mi się podobają
4.Najgorsza potrawa jaką zrobiłam to
5. Serial, który śmieszy
6. Nerwica natręctw u mnie objawia się w ..
7.Jako mały człowiek, najgorszy potwór, stwór, postać jaki wymyśliłam, wyobraziłam sobie to..
8. Kawa czy herbata? Jaka?
9. Najlepszy sposób spędzania wakacji, wyjazdów
10. Dziecko nauczyło mnie...
11. Koncert na jakim chciałabym być czy też najlepszy na jakim byłam..

Nominuję:
On, Ona i KTM
Calineczka
Zwykła Matka
2 młode matki
Luxusowa
Siema Kaczor
Kiedy mama nie śpi
Mommy to be 
JJ's Diary
Super dzieciaczki

Dobrej zabawy, ciekawa jestem Waszych odpowiedzi :)


poniedziałek, 1 grudnia 2014

jak na drożdżach :))

Patrzę z podziwem na Młodego. Z jednej strony jest już taki duży (109 cm - tak, ma dopiero 3,5 roku ;) ) a z drugiej wciąż taki malutki mój. Patrzę na jego wzrost, bystrość, mądrość, spostrzegawczość i wzdycham:

- ach, kiedy Ty tak urosłeś

- no jak to? Wczoraj! - odpowiedział

:-))

niedziela, 30 listopada 2014

dobre kółka to podstawa :-)

Bawimy się - jeździmy furami. Młody wymija mój samochód z satysfakcją rzecząc:

- wyprzedziłem Cię, bo mam sprężyste kółka, wiesz?!

- aha

:-))

sobota, 29 listopada 2014

ważny szczegół :))

Młody to bystrzak. Tak wiem, każda mama to o swoim dziecku mówi :))) Rozmawiamy trochę o Mikołaju, później o świętach Bożego Narodzenia, tradycjach, choince. Dochodzimy do momentu, że kiedy są święta Bożego Narodzenia, jest choinka i rodzi się Jezus - Dzieciątko i do momentu, że Dzieciątko przynosi prezent.

Młody bystrzak od razu zaatakował mnie pytaniem:

- a jak on przyniesie ten prezent, jak dzidziusie nie chodzą????!!!

No mnie zatkało ale szybko się ogarnęłam i mówię:

- wiesz, mały Jezus czyli Dzieciątko sam nie nosi, tylko pomagają mu aniołki :)))

- aha - zdaje się być usatysfakcjonowany :-)))

piątek, 28 listopada 2014

co nagle to po diable :-))

Wieczór, kładę Młodego spać. Zawsze przed spaniem modlitwa i czytanie bajki. Mieliśmy wczoraj wieczorem głupkowaty humor, chichramy się ze wszystkiego. Młody zażyczył sobie bajki o "trzech świnkach". Biorę książkę i czytam:

- Były sobie świnki trzy, koniec kropka.

Młody robi wielkie oczy (tak, nawet w tej niemal ciemności to widzę :D ) i mówi:

- całą bajkę !!! Nie ma tak siup siup!!

Oczywiście :-)))

czwartek, 27 listopada 2014

brak umowy :)

Kiedy zawsze coś uzgadniam z Młodym, to potwierdzamy to słowem "umowa", np. będziesz mógł zobaczyć bajke ale dopiero jak wrócimy ze sklepu, umowa? umowa - odpowiada Młody akceptując warunki :) (albo nie, ale to osobny rozdział :) )
Dziś rano Młodemu ciężko się było dobudzić, po jakimś czasie mówię, że już trzeba się ubierać i ścielić łóżko bo nam braknie dnia. Młody odrzekł:

- nie umówię się z Tobą. Nie mam siły. Ty jesteś supermenka to się umów

Widząc moją minę dodaje:

-ja Ci pomogę 

patrzcie no :-)))))


środa, 26 listopada 2014

zaskakująca puenta :)

Robi się mi na ustach opryszczka. Napaćkałam pasty do zębów póki nie dokulam się do apteki po coś konkretnego. Młody natychmiast się zainteresował:

- co tam masz to niebieskiego?

- to pasta do zębów - odpowiadam

- ale czemu? - dopytuje

- bo czuję, że mi tam wyskakuje wielki bąbel - mówię

- oo i wyskoczy jak kukułka?!!

:)))

wtorek, 25 listopada 2014

ON odpisał :-)))

Wczoraj nadeszła wielka, wiekopomna wręcz chwila. Święty Mikołaj odpisał! Mina Młodego na widok listu od Mikołaja - naprawdę bezcenna. Niedowierzanie ale zaraz wielka duma i radość. A jeszcze większa, gdy czytałam Młodemu list na głos. I był zatytułowany jego imieniem, zawierał szczegóły z jego życia. Naprawdę, duma i radość ogromna. Domyślałam się, że to będzie jedno z większych wydarzeń ale nie spodziewałam się że aż tak bardzo :-)))  Młody początkowo trochę się zmartwił, że sam list - bez prezentu, ale wytłumaczyłam mu, że na razie Mikołaj odpisał na jego list, a dopiero 6 grudnia wpadnie z paczką. Wskazałam na nasz kalendarz (bardzo nam pomaga) i już było wszystko dobrze. Młody dumny jak paw :-)) Naprawdę, polecam :)

List przyszedł w pięknej kopercie, zaadresowanym na imię i nazwisko, adres Młodego. Zasłoniłam bo wiecie, no, dane osobowe i te sprawy :)))

W środku czary mary:
A tymczasem odliczanie trwa:




:-)))





poniedziałek, 24 listopada 2014

dobry płyn :-))

Jedziemy samochodem. Włączyłam spryskiwacze bo szyba brudna. Młody pyta:

- wlałaś już zimny płyn? Bo lata już nie ma to trzeba mieć ten zimny.

:D

:)))

niedziela, 23 listopada 2014

ooo mniaammm :)

Robię obiad. Zupę na obiad. Pomidorową. Zajebiaszczą taką z przepisu Magdy M. Polecam z całego serca. Dopiero podsmażam czosnek i cebulę a tu przybywa Młody i niuchając nosem pyta:

- mamo, co Ty dobrego już tam gotujesz. Tak pachnie i pachnie że chcę już obiad

- zupa pomidorowa będzie - rzeczę

- oo mniaaammm!!  Tylko żeby nie było helikopterów*, dobra? - instruuje

- dobra :))

Tak, zupę na talerz bezpośrednio muszę Młodemu przelać przez sitko :)) Inaczej nie zje. Taki zbój :)

*helikoptery - wszelkie pływające zielone i inne takie w zupach :-)

sobota, 22 listopada 2014

bicie serca :-)))

Rano kotłujemy się w łóżku. Wygłupy, chichranie i tym podobne :) Przykładam głowę do klatki piersiowej Młodego i mówię:

- ale Ci pięknie bije serduszko - uwielbiam!!!

- moje serduszko? A czemu bije?? - pyta

- żebyś mógł żyć, oddychać, kichać, śmiać się. Dzięki niemu możemy wszystko robić, napędza nas tak jakby - odpowiadam

- aaaa czyli taki silnik!! - ripostuje Młody

- no tak. Chcesz posłuchać mojego? - pytam

Młody skupiony się wsłuchuje po czym mówi:

- o ludzie !!! Jak wali !!!!

Noo, diesel hahah :-)))

piątek, 21 listopada 2014

nie ma to jak pomysł :-))

W prawie każdym domu, gdzie są dzieci, zwłaszcza te mniejsze jest podstawka, która pomaga dzieciakom przy ubikacji, umywalce czy szafkach. Zastosowanie może być wszechstronne, właściwie wiele zależy od pomysłu dziecka. Młody lubi eksperymentować z podstawką, jednak dziś przeszedł samego siebie. Obrócił ją do góry nogami, usiadł w nią pupą i mnie woła. Przychodzę a Młody z rozbrajającym uśmiechem:

- mamo zobacz, siedzę w wannie! A jak mało wody do niej wchodzi!!

Pierwsza myśl, że nalał tam wody i w nią usiadł ale patrzę jest suchy, na wszelki wypadek pytam:

- nalałeś tam wody?

- no trochę, ale potem wylałem bo by była katastrofa jakbym w nią usiadł - odrzekł ze stoickim spokojem.

No ufff.



:))

czwartek, 20 listopada 2014

dorosły :-))

Daję Młodemu syrop. Jest niespecjalnie dobry, więc daję mu do popicia herbatę. Młody tym razem odmawia i oświadcza:

- nie będę popijał syropu jak jakieś dziecko, ja jestem już duży.

Noo, kopara opada :-))))

środa, 19 listopada 2014

siła :)

Rozmawiamy sobie o sile. Doszliśmy do podsumowania i Młody rzecze:

- no tak, dziewczyny mają mniej siły od chłopaków. Są słabe jak stare babcie

O.o

:)))

wtorek, 18 listopada 2014

dorośli mają się nudno :)

Rozmawiamy sobie o urodzinach cioci, gdzie Młody szalał z kuzynkami. Mówię do Młodego:

- ale Ty szalałeś z dziewczynami na tych urodzinach

Na co on:

- no tak, a Wy tak tylko siedzieliście i gadaliście tylko, tak nudno bez zabawy, nie?!

ba! :-)))

niedziela, 16 listopada 2014

niedzielnie :)

Chodzimy na Msze Święte do takiego Kościoła, gdzie ksiądz w jej takcie dosłownie fruwa z dziećmi. Najwięcej przed Mszą, śpiewa, tańczy, wygłupia się, dziś nawet jeździł po Kościele na hulajnodze. Nie zawsze do tego Kościoła chodziliśmy ale zaczęliśmy ze względu na formę czyli taką typowo dla dzieci, gdzie właśnie ksiądz z dziećmi szaleje a w trakcie Mszy zamiast kazania jest teatrzyk, zaś płacze, wędrówki najmłodszych czy głosy dzieci nikomu nie przeszkadzają. Wszytko dzieje się zachowując jednocześnie powagę miejsca i sytuacji.


Dziś Młody się przygląda, rozgląda i na widok wielkiego Jezusa nad ołtarzem (naprawdę wielkiego) rzecze:

- zobacz mamo, jaki wieli Król tu jest

Potem w trakcie Mszy:

- słyszałaś? znowu powiedział dzięki !! Za co on mi dziękuje!!

A na widok księdza pomykającego po Kościele na hulajnodze  :

- yyyyy mamo zobacz jaki nicpoń !! To naprawdę śmieszne  - [tu fala śmiechu ogółu, bo ów księdzu zaplątała się sutanna w kółko i musiał uprawiać niezłą gimnastykę by jednak nie wywinąć orła]

Na koniec Mszy jest losowanie drobnych nagród dla dzieci za rozwiązanie zagadek, rebusów z gazetki kościelnej z poprzedniego tygodnia. Ksiądz losuje, wybrał i mówi: Maja Iksińska, na co Młody na pół Kościoła:

- mamo, pszczółka Maja wygrała !! :))

Po Mszy dreptamy w stronę szkoły by zagłosować. Młody jest podekscytowany, bo do tej szkoły chodzi jego uwielbiona kuzynka. Kiedy jesteśmy w środku, Młody podziwia, ogląda, przygląda się po czym stwierdza:

- same drzwi i pokoje.

No, można się rozczarować :-)))


zaguba słowna :))

Obcinam Młodemu paznokcie. Na kilku miał zadziory, wziełam pilniczek i trochę spiłowałam. Pierwszy raz użyłam go na Młodym. Młody przejęty zabiegiem, czuje się dumny bo używam czegoś, czego dotąd używałam tylko na sobie. Po skończeniu biegnie do taty:

- tato!!! Mama robiła mi palnikiem !!!!!!

Mała różnica :))

sobota, 15 listopada 2014

niespodziewana ekspresja :))

Młody się kąpał. Nagle wstaje z wody w wannie, staje na palcach, napina się i rzecze:

- mamo, zobacz jaki jestem gigant !!!

:D

piątek, 14 listopada 2014

refleks :)

Młody gra w piłkę z tatą. Wielką piłką, taką wiecie, do ćwiczeń. On ją kopie i to mocno i wysoko. Zabawę mają przednią. Robię coś w kuchni i słyszę kątem ucha:

- udało mi się, ale mam refleks - mówi tata Kropka

- nieprawda! nie masz resklepu!!! - oburza się Młody

:-))

czwartek, 13 listopada 2014

towarzystwo :-))

Wieczór, przygotowujemy się do spania, właściwie idę już położyć Kropka, ale jeszcze wcześniej idę do toalety. Młody radośnie przybiega i mówi:

- dotrzymam Ci słowa, wiesz?

- hihi, mówi się, że dotrzyma się towarzystwa - poprawiam uśmiechając się od ucha do ucha

- no tak, dotrzymam Ci towarzystwa - możesz mnie połaskotać i rozśmieszyć - rzecze

No oczywiście, nie ma to jak robić siku w asyście jednocześnie bawiąc towarzystwo :)))

poniedziałek, 10 listopada 2014

kto co ma :))

Młody ma swoje gusta muzyczne. Gdy leci jakaś piosenka, chce wiedzieć kto to śpiewa. Wiele razy Przewijała się Amy Macdonald. Jak leci, to mówi "Emi Makdonald". Emi - kojarzy ze swoją kuzynką, Macdonald z frytkami.
Wieczorem rozmawiamy sobie na temat imion - skróty i pełne imiona. Tata Kropka mówi:

- a wiesz, że babcia miała kiedyś sklep ? (nazwa od imienia)

Na co młody:

- oo! babcia miała sklep a Emi ma macdonald !!

:))))

niedziela, 9 listopada 2014

asekuracja :)

Wracamy od cioci. Ciocia była na zebraniu Młodej Damy. Młoda Dama się nie popisała w związku z czym ciocia się zdenerwowała. Młody obserwując zajścia w drodze powrotnej do mnie mówi:

- mamo, jak będę duży to będę robił lekcje i się uczył. Nie będziesz musiała krzyczeć i się uspakajać, wiesz?!

No przecież :))) Orzeł mój mały :))))

Ps. Żeby nie było, żadnych drastycznych scen nie było :)))

sobota, 8 listopada 2014

przestrzeganie porządku :))

Robiliśmy gruntowne porządki u Młodego w pokoju. Część zabawek powędrowała do worków i do piwnicy. Młody sam wybierał (o dziwo!) co zostaje a co do piwnicy. Trochę się zmieniło. Dzielnie pomagał. Jeszcze nawet nie skończyliśmy do końca a on już się zachwycał jak pięknie i jak cudownie. Po pracy zaciągnął tatę do pokoju by mu pokazać jak pięknie teraz u niego. Tata pyta:

- to może w coś się pobawimy?

- no dobra, tylko nie narozrabiaj bo mam posprzątane - odrzekł Młody

:D :D :D

czwartek, 6 listopada 2014

dzieci potrafią zaskoczyć

Każdy rodzic wie, że dzieci, które już mówią potrafią zaskoczyć jakimś tekstem w najmniej oczekiwanym momencie i najmniej oczekiwanym miejscu. I to tak zaskoczyć, że człowiek nie wie, skąd dziecku się dany tekst wziął. Tak, dzieci mają to do siebie, że do pewnego wieku mówią wszystko co myślą bez jakichkolwiek ograniczeń. I to jest w nich piękne. Co nie zmienia faktu, że czasem nie wiadomo cóż ze sobą począć :)))

I tak oto, wczorajszego wieczora wracając od szwagierki wstąpiłam z Młodym na chwilę do dyskontu. Ponieważ to były szybkie zakupy, bo dosłownie potrzebowałam 3 rzeczy weszliśmy bez wózka, spiesznym krokiem. Młody dreptał za mną, ja co chwilę się oglądałam czy aby na pewno. W pewnym momencie młody idzie za mną i na pół sklepu rzecze:

- idę za Tobą i patrzę na Twoją pupę bo lubię patrzeć na pupy

Burak. Tak, ja strzeliłąm buraka. W tym samym czasie połowa obecnych wokół parsknęła śmiechem, druga połowa zdawała się być skonsternowana. I co tu Młodemu odrzec. W ogóle skąd u niego taki tekst?! No, milion osiem myśli na raz. Wszystko trwało ułamki sekundy. Ale powiem Wam, że szybszego przejścia do kasy jak wczoraj nie miałam :D

jasne oczekiwania :)

 Robiłam pizze. Siedziała już w piekarniku. Młody przybiega ze swojego pokoju niuchając nosem i pytając:

- co tam gotujesz??? co tak ładnie pachnie??

- pizza

- aa pizza [zawiedziony] a dla mnie? masz dla mnie kotleta?!

Pfff, no co mam nie mieć :)) Pewnie, że mam :))

ps. Tak, Młody nie lubi pizzy :)

środa, 5 listopada 2014

aj, te dziewczyny :-)

Jesteśmy z Młodym w owadzim dyskoncie na dziale z chemią. Młody lubi wszystko układać, przekładać. Ja wybieram szampon, a Młody trzymając w ręce paczkę podpasek zaskakuje pytaniem:

- mamo, do czego to służy?

Mina zarówno moja jak i obecnych ludzi bezcenna :D

- yyyyy to dla dziewczyn kochanie. Duże dziewczyny tego używają, wiesz.

- aj, te dziewczyny - kwituje Młody

Dobrze, że nie drążył dalej :))))

wtorek, 4 listopada 2014

baba do garów :))

Trzymam wacik z szuwaksem na swojej brodzie. Młody zaciekawiony patrzy co robię, co mam, dopytuje. Mówię, że muszę to potrzymać chwilę, co młody skwitował bardzo ważnym pytaniem:

- to jak Ty będziesz zmywać?!

No tak, baba do garów ;)

poniedziałek, 3 listopada 2014

szybkość :)))

Bawimy się samochodami Młodego. Robimy wyścig. Z uznaniem mówię do niego:

- ale ten Twój transit szybko jeździ. Bardzo szybko jak na auto dostawcze

Na co Młody z oczywistą oczywistością:

- bo ma szybkie opony przecież

- a nie dlatego, że dużo zagazował? - dopytuję?

- też, ale szybkie opony to "zasada".

No jasne :-)))

***

Niedługo później ja jadę szybko audi, Młody jest policją. Zatrzymuje mnie i mówi, że dostaję mandat za szybką jazdę. Pytam:

- jaki ten mandat panie policjancie?

- TAAAAAAAAAAKI - pokazuje rękoma na całą rozpiętość ramion

:D

piątek, 31 października 2014

świecąca dynia :)

Tak, stało się. Wiedziałam, że to nastąpi - prędzej czy później - ale nastąpi. Nie spodziewałam się jednak, że stanie się to tak szybko. Pod wpływem bajek, które dnia wczorajszego na kanale nick jr były w charakterze halloween mój syn zażyczył sobie świecącej dyni. Nie zażyczył, źle. On jej pragnął. Dziś od samego rana głównym tematem była dynia. I żeby była "zdziwiona". I żeby świeciła. I żeby była duża ale nie za wielka. Tak więc obiecałam, że będzie dynia. Pojechaliśmy do warzywniaka gdzie Młody samodzielnie wybrał tę jedyną. Pani z warzywniaka chciała go namówić na inną, ale Młody nie uległ. W domu w pierwszej kolejności trzeba było wyciąć dynię. Młody jak zobaczył co wyciągam ze środka miał minę pod tytułem "paw kosmosu" i odrzekł:

- o fujjjj, lepiej stąd uciekam

W czasie operacji wycinania dynii siedział w dużym pokoju pytając z daleka czy już i czy dynia ma zdziwioną minę. Mówię, że nie wiem, czy mi się uda, więc młody stwerdził, że może być z zębami. To jest.
Młody dynią zachwycony. Przesiedział niemal cały wieczór przy dynii komentując jej wygląd i zachwycając się nią. Nie spodziewałam się, że będzie z niej aż tyle radości :)))) Grunt, że jest zadowolony :)))

Ale żeby nie było, rozmawialiśmy też o święcie Wszystkich Świętych. Młody jak na swoje 3,5 roku jest bardzo mądry i dociekliwy. Chce wiedzieć wszystko, o wiele dopytuje, każdy szczegół jest istotny. Rozmowa była z tych trudniejszych, jednak Młody wszystko powoli zrozumiał. Na koniec mówi:

-no dobra, to jutro weźmiemy tego groba i zapalimy, nie?!

:))))

środa, 29 października 2014

kryterium na przyjaciela :))

Jedziemy samochodem, spotykamy samotnie wędrującego pieska. Młody komentuje:

- zobacz, sam idzie, chyba nie ma przyjaciela...

- a może chciał dziś pospacerować sam - odpowiadam

- no może - rzecz Kropek

- a Ty masz przyjaciela? - podpytuję

- no mam [ tu wymienia kogo i co ;) ]

- a ja?? - pytam z nadzieją

- mamooooo, przecież Ty jesteś dziewczyną!!! - ripostuje

Odpadłam w przedbiegach ;)) Na szczęście potem dopisał mnie do listy mimo że jestem płci żeńskiej :))

wtorek, 28 października 2014

realista :))

Młody przychodzi z misiem i mowi:

- to jest mój brat!

- chciałbyś mieć brata? - pytam

- nie, lepiej nie, bo małe dzieci płaczą i chodzą w pieluchach.

No tak, chodzenie w pieluchach to jest argument :))))

poniedziałek, 27 października 2014

jak się rodzi plotka :))

Siedzimy w gronie rodzinnym. Mały harmider, szwagier mówi, że pobrał coś z "chomika". Młody patrzy, słucha po czym na ucho mi mówi:

- mamo, słyszałaś? wujek chce mieć chomika

:))

niedziela, 26 października 2014

co z deszczem?!

Jak co rano w ostatnim czasie Młody człowiek się pyta czy już spadł śnieg. Tłumacze mu, że muszą spaść wszystkie liście z drzew, będzie coraz zimniej i wtedy będzie padał już śnieg. Młody kiwa głową po czym pyta:

- a gdzie wtedy będzie padał deszcz? Za chmurami czy w chmurach ?

- jak będzie tak bardzo zimno to wtedy deszcz zamienia się w śnieg. A jak będzie znowu cieplej to zamiast śniegu będzie padał deszcz.

- aaaa czyli tak na zmianę !!

:-))))

Podoba mi się jego rozumowanie i chęć dochodzenia do faktów :))

żyłka do interesów :-))

Młody człowiek bawi się ze swoim tatą w sklep. Sprzedawane są auta. Zabawa na łóżku gdzie są poduszki, misie itp. Kropek jest sprzedawcą, tata kupującym. Dialogi mniej więcej na ten deseń:

Tata:  Chciałbym kupić auto.
 
Młody: Nie ma, są popsute.

Tata:  to nie szkodzi, mogą być.

Młody: ale nie mają śrubek, kółek. Może kupisz poduszkę?!!

Tata: niech będzie poduszka ale chciałbym też auto.

Młody: To poduszka i misio.

Tata Kropka ostatecznie kupił wszystko oprócz auta :D :D

piątek, 24 października 2014

przyjaciel :)

Młody Kropek, mój bohater mały wczoraj był u dentysty. Bolał go kilka dni ząbek i niestety musiał mieć borowanie. Był bardzo bardzo dzielny. Był bardziej dzielny niż ja. Jestem z niego taka dumna, że chyba pęknę jak balon :))

W nagrodę dostał tira - lawetę, która przewozi auta - mercedesy resoraki. Radość po pachy. Dziś do mnie mówi:

- mamo, może kupimy drugiego takiego tira, żeby ten miał przyjaciela, zobacz jaki jest smutny.

Haha, grunt to dobra argumentacja :)))

czwartek, 23 października 2014

skrót myślowy :))

Zabawa w gotowanie. Mówię by podał tak na niby mleko i jajko. Młody idzie do lodówki na niby, wraca i mówi:

- masz tutaj to mlejko

:)))

wtorek, 21 października 2014

co masz dla mnie?! :-)))

Majstruję pożywienie w kuchni. Przybiega młody i pyta:

- co masz dla mnie???!

- buziaka ! - odpowiadam i całuję

- a co jeszcze? - dopytuje

- drugiego buziaka - mówię skradając drugiego całusa

W tym momencie młody ostentacyjnie wyciera policzek rękawem mówiąc z oburzeniem:

- do jedzenia co masz dla mnie.

Ehh, to już ten czas?! To już nastała ta chwila kiedy dziecko się wyciera rękawem całusy mamy? Dobrze, że nie wszystkie jednak :-)))

negocjator :-)))

Młody robi totalny rozpiździel w swoim pokoju. Bawi się, widać że bardzo dobrze. Przychodzi czas sprzątania bo trzeba się zbierać do wyjścia. Mówię, że musi posprzątać zgodnie z naszą zasadą, że kto rozwala, bałagani - ten sprząta. Młody doskonale zna tę zasadę. Zaczyna więc wysyłać mi całusy, czaruje uśmiechem i puszcza oczka mówiąc:

- ale Ty mi mamusiu pomożesz sprzątać, nie? Razem jest raźniej i szybciej będziemy mogli wyjść.

- nie czaruj mnie, wiesz że kto bałagani ten sprząta, bierz się do roboty - odpowiadam, na co młody całkiem poważnie :

- mamo, tak Ciebie kocham. Pomożesz mi?? Tak trochę tylko??!!

Mały negocjator :))

sobota, 18 października 2014

a jednak dziewczyny też mogą szybko jeść :))

Jemy czekoladowe kulki. Takie czekoladki, gdzie każda zawinięta w inny kolor sreberka. Dałam Młodemu po dwa z każdego koloru. Młody mówi do mnie:

- możesz się poczęstować

Częstuję się. Biorę kolor niebieski. Młody popatrzył, wziął drugą kulkę niebieską, odkłada na najdalszy możliwy kawałek kanapy mówiąc:

- to ja sobie ten drugi odłożę, wiesz?!

Haha! Cwaniak przebiegły mój mały zachomikował żebym przypadkiem nie zjadła drugiego niebieskiego :)) Ale dobra. Po chwili młody pyta:

- już zjadałaś?!

- tak, zjadłam.

- ooooo to niesłychane że Ty tak szybko zjadłaś tę czekoladę - rzecze Młody z uznaniem

Co za uznanie  :))))))

po swojemu :))

Kropek chodzi po domu i podśpiewuje "pada deszcz, pada deszcz". Mówił do mnie kilka razy bym mu puściła "pada deszcz" ale ja nie miałam pojęcia o co mu chodzi. W końcu nadeszła wiekopomna chwila i w radio leci TA piosenka:



gdzie na słowa "bout that bass" mój syn śpiewa pada deszcz :)))) Grunt, że w końcu wszystko jasne  :)))

rozkaz :)

Młody pilnuje przestrzegania przepisów ruchu drogowego bez względu na to czy jedziemy autem czy funkcjonujemy jako piesi. Dochodzimy do pasów, Kropek mówi:

- stój, pasy, trzeba się zatrzymać, taki mamy rozkaz.

:D :D :D


piątek, 17 października 2014

podusia :-)))

Młody ma spadek formy. Dzień na przytulanie i mizianie i w ogóle. Przytulamy się a  Kropek mówi:

- jaka Ty jesteś mięciusia. Jak podusia. Tata nie jest mięciusi. Ty jesteś mięciusia. I masz mieciusie cycuchy i można na nich leżeć jak na podusi. Tata nie ma.

Yyy, czyli że wszystko w normie .. :)))))

czwartek, 16 października 2014

laski :-)))

Jedziemy autem. Dojeżdżamy do skrzyżowania, obok chodnik a chodnikiem idzie grupa dziewczyn - na oko gimnazjalistki. Młody rzecze:

- zobacz mamo jakie laski !! Chyba ze sto lasek !!!

Młodo zaczyna :)))

środa, 15 października 2014

cudowny lek :)))

Po wizycie niedzielnych gości została nam coca cola. Nie kupujemy na co dzień, raczej od święta. Młody kiedyś spróbował u cioci. Zapamiętał, chciał żeby mu nalać. Nalałam troszkę do szklanki i mówię że musi czekać aż się odgazuje. Czeka. Wzrokiem hipnotyzuje by przyspieszyć proces. W końcu nadszedł ten czas, mówię, że może się już napić. Ani się obejrzałam a wszystko co nalałam zniknęło. Zdziwiona pytam:

- już wszystko wypiłeś?

- no tak. Musiałem wypić żeby "wyzdrowić". Ty nie piłaś i boli Cię gardło.

Ha!! Kto by pomyślał :-)))

wtorek, 14 października 2014

nic prostszego :)

Wczoraj idąc do apteki spotykamy po drodze wypasione, nowiutkie BMW. Młody zna wszystkie marki samochodów lepiej niż nie jeden facet. W każdym razie, idziemy a młody mówi:

- może kupimy sobie takie BMW??!

-kochanie, nie mamy tyle pieniążków.

- to pójdziemy do małego domku* i weźmiemy i już - mówi jak gdyby nigdy nic.

Następuje tłumaczenie wartości pieniądza, nie po raz pierwszy zresztą. Młody jest rozsądny i zrozumiał. No ale zapytać nie zaszkodzi, a nóż się uda :)))


*mały domek to bankomat taki zabudowany, gdzie otwiera się drzwi :))

poniedziałek, 13 października 2014

ale jaja :-)))

Młody się pochorował trochę. Dramatu nie ma, ale zawsze. Mówię do Kropka, że mnie też coś gardło boli. Na co młody z rozbrajającą miną:

- coś Ty!! Chyba żartujesz!!! Ale jaja !!!

Padłam :))
Tak, to ja tak zazwyczaj mówię, najczęściej podczas rozmowy telefonicznej :-))

A propo rozmowy telefonicznej.
Młody bierze swój prawdziwy ale zepsuty telefon, udaje że dzwoni do cioci. Trzyma telefon przy uchu i najwyraźniej oczekuje na połączenie. W końcu odkłada telefon mówiąc z dezaprobatą:

- no nie!! Reklama !!

Ciiicho synu, jeszcze ktoś usłyszy i podchwyci pomysł i wprowadzi w życie.

 :-)))))

piątek, 10 października 2014

zawiłości słowne :))

Młody je chleb. Ugryzł, został ślad po jego zębach. Mówi do mnie:

- zobacz jaki mam odgryz :))

***

Kropek opowiada mi różne historyjki. I poprawia głos, tak jak ja zawsze przed rozpoczęciem czytania bajki. W pewnym momencie mi mówi, że też mam sobie poprawić głos. Poprawiam. Młody komentuje:

- jak poprawiłaś to daj głos 

:D :D :D

***

Młody ma katar. Gile do pasa. Na szczęście sam dmucha nos komentując:

- idę zadmuchać katar, wiesz?

:))))

czwartek, 9 października 2014

Niespełnione oczekiwania :)))

Ranek mija. Pogoda za oknem coraz lepsza. Ciepło, słonecznie. Mówię Młodemu, że jest cudnie. Młody jednak nie jest zachwycony:

- chciałem zimę i śnieg. Wczoraj spadały liście a po liściach jest śnieg. A teraz znowu lato.

Biedne dziecko :))

środa, 8 października 2014

astronomia :))

Wracamy wczoraj wieczorem. Już ciemno. Księżyc świeci całą swoją mocą. Są też chmury sunące po niebie, na tle księżyca zasuwają na najwyższym biegu. Młody stwierdza:

- zobacz mamo, zobacz jaki księżyc duży !!!! O zobacz, on gdzieś idzie !!!!

- to nie księżyc idzie, tylko chmury się przesuwają skarbie

- nie, to nie chmury, widzisz?? To księżyc idzie. Ale gdzie on idzie???!!

- może sprawdza czy dzieci są już w piżamkach?!

-no, faktycznie chyba zagląda w okna.

:D :D :D

Próbowałam wytłumaczyć później w domu Młodemu że to jednak chmury się przesuwały ale uparcie twierdził że to księżyc gdzieś idzie. Nie dało się. Stwierdziłam że póki co jeszcze czas na takie nauki. Tymczasem:

- mamo, a kiedy pojedziemy na księżyc ??!!

:))

wtorek, 7 października 2014

co za dużo... ;))

Zupa gotowa, wołam Młodego na obiad. Przybiega, zagląda do talerza i komentuje:

- mmhmmm dobre, dobre, lubię.

Siada do stołu, bierze łyżkę i je. Z każdą łyżką słyszę pochwały:

- ale to dobre ugotowałaś, ale pyszne. Mniam jaka pychotka.

Grzecznie młodemu dziękuję za komplementy uśmiechając się od ucha do ucha. Ale młody nie przestaje, ciągle chwali. No dobra, mnie już głupio, w końcu cudów nie stworzyłam. Mówię z żartem:

- No już dobra, bo się rumienię.

Na co młody:

- medalów nigdy dość

:D :D :D

No, nie powiem, urosłam :D


poniedziałek, 6 października 2014

troska i dmuchawce latawce :))

Młody ma ukochaną przytulankę pieska. Zawsze z nim śpi, jak się źle czuje to zawsze z nim i generalnie to jego najlepszy przyjaciel. Troszczy się o niego bardzo. Dziś rano Młody przytargał do łóżka pudełko z różnymi hipkami itp i chce je wysypać na łóżko. Naprawdę tego dużo. Już wysypuje ale nagle się zatrzymał, wziął swojego pieska, daje mi i mówi:

- mamo, masz pieska, przytul go żeby się nie bał tego bałaganu, który zaraz zrobię.

:))

***

Kropek jeździ autami po kanapie. Na kanapę świeci słońce. Młody zachwycony uderza o kanapę ręką i mówi:

- haha zobacz, zobacz jakie dmuchawki!!!!

Taaaa, latający kurz, ale od dzisiaj będą dmuchawki :))) Tak więc czas się wziąć do roboty. Idę ścierać dmuchawki :)))

niedziela, 5 października 2014

zaguba słowna :))

- Mamo, gdzie masz wysuwkę ???

- yyy wysuwkę ??

- no wysuwkę, bo mi potrzebna

- chyba nie wiem o co Ci chodzi, powiedz jeszcze raz

- no wysuwka!!

Widzę jak młodemu już idzie para z uszu ze złości bo to jednak jest mały nerwus czasami. Próbuję łągodzić sytuację.

- ale co się z nią robi? Jaki ma kolor?

- do włosów dajesz!! Czarna jest ta wysuwka.

Eureka!

-aa wsuwka !!

- no mówię że wysuwka - rzekł z bezradnością Młody człowiek.

:)))

lata nie ma, trawa rośnie .. :))

Kropek kosi i grabi trawę z dziadkiem. Stwierdza:

- lata już nie ma, chodzę w długich spodniach a trawa dalej rośnie, widzisz???


piątek, 3 października 2014

na niby :-))

Kropek przytuptał z łazienki z opuszczonymi gaciami do kostek i uradowany oświadcza:

- zobacz, te spodnie mają guzik na niby !!

- jak to na niby?

- bo udało mi się ściągnąć spodnie bez odpinania guzika, czyli jest na niby. Widzisz?!

:)))

podziękowanie :))

Młody zjadł śniadanie. Bawi się. W pewnym momencie puszcza bąka i mówi:

- brzuszek podziękował za dobre śniadanie, wiesz?

Padłam :)))

czwartek, 2 października 2014

wyjście awaryjne :-)))

Wracamy ze spaceru. Kropek jak zwykle zbiera wszystkie liście jakie napotka na swojej drodze bo "wszystkie są bardzo ważne". Ja obładowana kasztanami i żołędziami, młody ciągle tankuje liście. Po pewnym czasie młody rzecze:

- mamo, nieś mi te liście

- dlaczego ja? Zobacz ile mam już kasztanów i żołędzi, nie mam już jak nieść.

- mamo, musisz je nieść, nie ma rady.

- to może wezmę od Ciebie połowę a drugą Ty będziesz niósł, zgoda?

- ja nie mam czasu, zobacz, muszę chodzić po krawężniku. Ty nie musisz to możesz nieść.

No przecież :-))))

wtorek, 30 września 2014

wolne :))

Budzimy się rano. Młody pyta, gdzie jest tata. Mówię, że w pracy. Młody pyta czemu itp. Rozmowa, która powtarza się co jakiś czas. Tłumacze po raz kolejny, że tylko w weekendy i święta tata ma wolne. Młody kiwa głową, myśli i pyta:

- a Ty, kiedy będziesz miała wolne??

Haha, też chciałabym wiedzieć :-))

piątek, 26 września 2014

Szyberdach :))

Jedziemy autem wąską drogą, mijamy różne domy. W pewnym momencie uradowany Kropek widząć okna dachowe krzyczy:

- mamo, mamo, zobacz !! W tym domu w dachu mają szyberdach!!

:))))

czwartek, 25 września 2014

Oczywista oczywistość :-)))

Idziemy do piekarni. Kropek się zatrzymuje mówiąc:

- o fujjj !! Zobacz mamo! Ktoś tu zrobił kupę !!!! Jakiś ptak chyba !!!

Obrzydzenie młodego nieźle mnie ubawiło :)) Przyjrzałam się dokładnie i stwierdzam, że to nie kupa tylko stary, brązowy, mokry liść. Oznajmiam tę nowinę młodemu, na co on uszczęśliwiony z ulgą:

- no oczywiście! Przecież kupy ptaka są okrągłe !!!

hahaha :))))

środa, 24 września 2014

Mamo, chodź na sanki ;))

Wczoraj wieczorem czytaliśmy bajkę, gdzie była mowa o śniegu. Dziś rano młody mówi, że nie może doczekać się śniegu. Mówi do mnie:

-Mamo, chodź na sanki.

- ale żeby jeździć na sanki musi być śnieg, a nie ma śniegu, dopiero jesień, liście spadają.

- ale dziadek ze mną jeździł sankami po trawie. Mamo, no chodź na sanki :)))

Tak, dziadek jeździł z Kropkiem po trawie sankami. Rok temu, przy okazji porządków w budynku gospodarczym. I on to zapamiętał.

:)))

Komplemenciarz :-)))

Nigdy nie wiadomo, kiedy nasze dziecko czymś nas zaskoczy. Dziś ogarniam dom, generalnie dres, skarpety, niekoniecznie świeże włosy, no nic pięknego. Młody w pewnym momencie za mną idzie i mówi:

- mamo, jak Ty ładnie pachniesz. Jesteś fajna, kocham Cię. [Tu następuję przytulanie i całusy]

Tak, opadła mi kopara.

 "W życiu piękne są tylko chwile..."

;-)))


wtorek, 23 września 2014

Jeszcze minutka ;))

Ranek. Budzimy się. Zazwyczaj to Kropek od razu po otwarciu oczu chce "fruwać" jednocześnie informując, że "jest ranek wstajemy". Dziś jest inaczej. Młody mnie budzi, że chce pić. Człapię po herbatę, zanoszę mu. Młody pije, nurkuje pod kołdrą, zaciska oczy mówiąc:

- mamo, jeszcze minutka. Jeszcze sobie poleżymy.

Mnie nie trzeba wiele mówić, jestem łakoma na każdą sekundę z rana w łóżku. Ledwo się położyłam, nie zdążyłam nawet nakryć się kołdrą a ten mały czort wyskoczył jak z procy komentując:

- Już. Wstajemy. Minuta minęła. Pobawimy się elmo??

Ha. :)))

poniedziałek, 22 września 2014

takie tam z żołędzi :)))

Podczas spacerów zbieramy hurtowo liście, żołędzie, kamyki. Na kasztany w większej ilości wciąż czekamy. Dziś potworzyliśmy trochę z żołędzi. No, ja daru nie mam ;)) Okazało się, że najciekawszym elementem tych zajęć było dla Kropka robienie śrubokrętem w żołędziach dziurek ... :))


ludek :-))

Ludka zna każdy. Ludek to taki ktoś, kto żyje lub żył w naszej wyobraźni. Z biegiem czasu zapominamy o ludku. Jednak gdy jest się dzieckiem ludek aktywnie w nas żyje. Ludek może być "żyjącą" zabawką, może być naszym przyjacielem albo przybyszem z kosmosu. Kto, co chce :-)) Ludka można sobie wyobrazić albo zbudować z czegoś :))

Grabimy z Kropkiem liście. Młody grabkami tworzy coś w kupie liści. Zbieram kolejno mniejsze na jedną wielką. Dochodzę do tej, przy której tworzy coś młody. Zabieram liście na co młody oburzony:

- zniszczyłaś mi ludka!! On tam miał oczy i nos i buzie. Miał też nogi!!!!

Ja, skonsternowana matka próbuję ratować sytuację, mówiąc że teraz ma jedną wielką kupę liści i może zrobić wielkiego ludka albo dużo małych.Na szczęście Młody nie oponował :)))

***

Młody się bawi autami przy kanapie. Przychodzę, odsuwam auta i siadam w rogu. Młody z krzykiem:

- mamo siadłaś mi na strażaka !!!! Zobacz, Waldek wypadł z jeepa !!!

Moja mina bezcenna, tak. Cóż było robić, udawałam, że szukam Waldka na dywanie, że go wkładam do jeepa i w ogóle nic mu nie jest, taki jest gigant. Natomiast strażaka usiłuję reanimować, co Młody skwitował:

- jego już tam nie ma, uciekł.

No tak. Hahaha. :-)))))



niedziela, 21 września 2014

muszę to napisać :)))

POLSKA MISTRZEM ŚWIATA!!!!!!!!

 :-)))))

głupi pomysł ;-))

Biorę telefon i piszę życzenia urodzinowe koleżance. Młody od razu pyta co robię, więc tłumaczę, że moja koleżanka ma urodziny więc piszę jej życzenia. Młody się ucieszył i mówi:

- oo super, pojedziemy, zaśpiewamy sto lat i zjemy tort.

Mówię Kropkowi, że nie, bo mieszka bardzo daleko i że jedzie się do niej prawie cały dzień. Młody pomyślał i mówi:

- głupi pomysł miała żeby tam mieszkać.

Jak to skwitowała ów koleżanka "no co jej strzeliło do głowy, żeby tam mieszkać"

:-)))

sobota, 20 września 2014

parkować jak dziewczyna :))

Kropek choć taki młody szybko przesiąka przekonaniami różnego pochodzenia. Wczoraj parkowałam pod blokiem szwagierki, poprawiałam bo nie od razu zaparkowałam idealnie. Młody pyta:

- co robisz?

- poprawiam, bo trochę krzywo zaparkowałam (van to jednak van ;) )
Śmiejąc się dodaję:
- jak dziewczyna

Młody chwilę się zastanowił i mówi:

- przecież jesteś dziewczyna

Dzisiaj sąsiad wyjeżdża z garażu, parkuje obok, coś poprawia, wysiada. Cały proces młody obserwuje sytuację po czym mówi:

- ten pan chyba źle zaparkował - jak dziewczyna.

Wszyscy parskneliśmy śmiechem :)))

popołudniowy spacer :-)))

Jesteśmy na spacerze. Dochodzimy do rozdroża. Mówię do Kropka:

- wybieraj czy idziemy w prawo czy w lewo.

Młody kilka sekund się zastanawia, ogląda drogi, w końcu wybiera, że idziemy w lewo po czym kwituje:

- widzisz, Ty nie miałaś czasu to ja wybrałem.

:)))

***

Idąc gdziekolwiek młody czasem idzie za rękę a czasem woli chodzić sam. Idziemy dziś za rękę po czym młody mnie puszcza mówiąc:

- ręka mi się spociła to już Cię puściłem a drugiej Ci nie dam bo jak będzie padać muszę robić wycieraczki* , taka jest zasada.

* wycieraczki - Kropek pokazuje rękami jak w jakim aucie działają wycieraczki. Ostatnio ma fioła na tym punkcie ;)))

:)))

pirat drogowy

Wracamy ze spaceru. Idziemy sobie chodnikiem, wzdłuż ulicy dwa samochody urządziły sobie wyścig, z czego jeden chcąc wyprzedzić drugiego wjeżdża z rozpędem na chodnik z 15 m przed nami. Młody to zapalony samochodziarz i zachowaniem kierowców jest oburzony:

- nie wolno tak szybko tu jeździć. Przyjedzie policja, wyrzuci Pana z forda* i wyrzuci mu auto za karę. Dostanie mandat albo dwa. I nie będzie już jeździł autem. Koniec i kropka.

:)))

* Wyrzuci z auta czyli każe mu wysiąść jak widział kiedyś w programie "Pirat drogowy" :)))

czwartek, 18 września 2014

mój mały wielki bohater :-)))

Po nocy jestem rozjechana jak walec. Źle się czuję. Dzień zdaje się mnie przygniatać swoim ciężarem, jednak trzeba się zorganizować do funkcjonowania. Nie ma taryfy ulgowej. Dzielnie biorę się w karby, jednak widać moją niedyspozycję. Młody zauważył. Zawsze zauważa, taki jest kochany. Siedzimy, jemy śniadanie (właściwie to tylko on) aż nagle dźwięk pralki daje znać, że czas wyciągnąć pranie. Zaczynam się zwlekać gdy Kropek mówi:

- mamo, ja wyciągnę, siedź.

I poszedł. Wraca za chwilę i mówi, że skończył. Wstać i tak muszę, by nastawić kolejne. Zerkam do miski z praniem. Wyciągnął wszystko. A pranie nie małe bo pościele, prześcieradła. Mój mały dzielny bohater.

:-))))

muchomor :))

Byliśmy w Akademii Przedszkolaka organizowanego przez Miejską Bibliotekę w naszym mieście. Zajęcia dosyć kameralne, ale fajne, czytanie krótkiej bajki, zabawa w kółeczku i prace plastyczne :) Wczorajszy dzień był poświęcony grzybom.

Co się stanie gdy zje się muchomora?

- głoduje się - odpowiedział rezolutnie Kropek

:)))

Wracamy do domu, mówię, że powieszę na lodówkę jego pracę z muchomorem, na co Młody Człowiek:

- powieś i patrz jaki piękny

hahah :-)))


Muchomor nieco sfatygowany, ale przetrwał drogę powrotną do domu, gniecenie, wzloty i upadki :-))


wtorek, 16 września 2014

Pęknąć jak balon :))

Jesteśmy po obiedzie. Mówię:

- Ale się objadłam, chyba zaraz pęknę !!

Na co młody:

-pękniesz??? [tu następuje dziki śmiech młodego] jak balon? I znikniesz. Nie będzie mamusi tylko ja i tata. A jak my pękniemy to nie będzie w ogóle w naszym domu ludziów.

No tak, logiczne ;-)))

"Nachmurzona" szyba :))

Jedziemy z Kropkiem autem. Młody rzecze:

- mamo, włącz spryskiwacz i wycieraczki bo się nachmurzyła szyba

:)))

poniedziałek, 15 września 2014

Sportowy autobus :-))))

Nieoczekiwanie, niespodziewanie padł pomysł nowy,
dnia dzisiejszego obrać kurs na przystanek autobusowy.

Leniwie się z łóżek swoich zwlekaliśmy,
Pośpiechu nie było, to wiedzieliśmy.

Toaleta, śniadanie, kawa, ubieranie,
och, odeszło już w zapomnienie spanie.

Młody pogania, kroku przyspiesza,
zasuwa jak ekspres depesza.

Na horyzoncie przystanek jak malowany,
Mieni się i lśni choć trochę popisany.

Kropek zaaferowany, podskakuje z radości,
gdy podjeżdża autobus w naszej miejscowości.

Wsiadamy, bilet kasujemy,
Szybko najlepsze miejsca zajmujemy.

Mamo zobacz, jakie ma migacze !
Jaka kierownica i jak to lusterko skacze !!

Jakie ma wycieraczki, jaki guzik STOP,
wtedy można z autobusu zrobić hop.

Mamo, mamo, ile gazu kierowca dodaje
aż tu nagle hamulec i autobus staje.

Psssssssss drzwi się automatycznie otwierają,
nowi pasażerowie do pojazdu wsiadają.

Młody zachwycony wycieczką i widokami,
podziwia mechanizm zajmujący się drzwiami.

Za każdym razem ta sama radość młodego wypełnia,
a mnie serce rośnie, że mu się marzenie spełnia.

Komentator z niego pierwsza klasa,
Podoba mu się bezwzględnie każda trasa.

Zamyślenie moje przerywa młody:
Mamo! Kup mi autobus - ale sportowy!

:-))))









niedziela, 14 września 2014

Chłopaki jedzą szybciej :-))

Jemy razem we trójkę obiad. Kropek mówi:

- Chłopaki jedzą szybciej a dziewczyny wolno.

Zaintrygowana pytam:

- a czemu dziewczyny jedzą wolniej?

na co Młody Człowiek:

- bo tak już jest.

Młody mnie obserwuje chwilę i rzecze:

-widzisz, jesz wolno, a ja i tata szybko. Dziewczyny jedzą wolniej, nie ma rady.

:)))))

sobota, 13 września 2014

Kilka krótkich historii Kropka :)

Młody ubiera majtki. Włożył siusiaka przez otwór gdzie noga i mówi ze śmiechem:

- zobacz mamo, siusiak patrzy przez okienko

:)))

***

Ubieramy się w piżamę. Kropek podnosi rękę do góry usiłując zajrzeć pod pachę.

- mamo, mam tam już włosy??

;-))))

***

Grabimy liście. Młody człowiek odkrył kopiec kreta. Zanosi tam liścia, wpycha najgłębiej jak się da komentując:

- masz kreciku i jedz. Ale dzisiaj bo jutro będzie już stare.

:-)))))

piątek, 12 września 2014

Gdzie się podziała wycieraczka? :-)))

Kropek ma milion metalowych samochodów w każdym rozmiarze. Bawi się. Nagle sam do siebie mówi zdziwiony:

- W Toyocie nie ma wycieraczki?? Jak to??? AAAA bo urwałem

:)))

czwartek, 11 września 2014

Być ludziem :-)

Zbieramy się z Kropkiem do spania. Mówię do niego:

-dziś będzie Ci czytał bajki tata, bo mnie boli gardło i straciłam głos jak krówka z bajki.

Młody podumał chwilę i mówi:

- Ty nie możesz stracić głosu bo nie jesteś krówką tylko ludziem.

No tak, my ludzie nie tracimy głosu :))

Jak mama Kropka robiła po raz pierwszy gołąbki... :-))))

Obudziła się z myślą, że zjadłaby gołąbki. Nigdy nie robiła. Postanowiła zaszaleć. W całym przedsięwzięciu uczestniczyła razem z kumpelą Niką. Nika podobnie jak mama Kropka nigdy gołąbków nie robiła. Nic to, postanowiły spróbować.

Mama kropka zajrzała do internetu co tam potrzeba. Wszystko na stanie jest. Zaryzykowała.

Cały czas relacja online z Niką. Wymiana spostrzeżeń, przerażenia i zdziwienia :-)) Nika zdawała się lepiej orientować w temacie.

Zrobienie farszu było wręcz przyjemnością.
Kłopoty przyszły z tym co dalej.

Pierwszą przeszkodą okazała się kapusta. Taka niby niewinna, zielona a jaka upierdliwa! Paluchy poparzone przy odrywaniu liści - a jakże. Po czasie wymyśliła, że mogła wkręcić w rdzeń korkociąg do wina, taki zwyczajny, ręczny. Szkoda że po czasie. Z poparzonymi palcami wyrzuciła z siebie wszystkie znane jej przekleństwa po stokroć. Kapusta nie pozostawała dłużna. Wzięła i zaczęła się rozdzierać. Na złość. Nie poddała się bez walki. Kapusta znaczy. 

Gdy liście miała z głowy, przyszedł czas na zawijanie. Nika była już w połowie.
Mama kropka była tak nieobyta z zawijaniem gołąbków że w akcie desperacji zaczęła przeszukiwać internet. Za radą koleżanki Niki znalazła - na youtube dokładny instruktaż. Nic z tego. Nie mogło być tak łatwo. Porwane liście kapusty nadal stawiały opór. Znowu poleciały wszystkie znane przekleństwa w świat. Pozawijała po swojemu tak by farsz nie miał możliwości ucieczki. Choć w niektórych sztukach zdawał się być w zmowie z kapustą. Udało mu się. Trzeba było przewijać w inny liść - pokorniejszy.

Po akcji z zawijaniem Nika nadała, że jej gołąbki nie są rewelacyjne i załączyła zdjęcia. Na widok tegoż mamę kropka ogarnął dziki śmiech. Patrzyła na jej "nierewelacyjnie" pozawijane gołąbki i na swoje. HA! Gołąbki Niki były bezkonkurencyjne.

Po całym cyrku z zawijaniem przyszedł czas na układanie ptactwa w naczyniu. Oczywiście nie mogły się wszystkie zmieścić. Bo po co? Jeden!! Jeden musiał zostać.

Nic to. Zalała wszystkie nieboraki wywarem z przecierem, nastawiła i czeka. Czeka.
Z obserwacji wynika, że farsz dogaduje się z kapustą. Mało tego! Weszli w zmowę z wywarem (który docelowo ma być sosem)

Prawdopodobnie to gulasz gołąbkowy.

Mama kropka wraz z Niką nie potrafią zrozumieć do dnia dzisiejszego jak to możliwe, że całe przedsięwzięcie trwało niemal cały dzień.  Tak, cały dzień. Takie są zdolne :-)))

:-))))

środa, 10 września 2014

Czas goni nas ;-)))

Chodzę po domu i podśpiewuję "Akuratów":

- czas goni nas, goni nas ten czas...

Na co Młody Człowiek:

- Czemu nas goni?

Po czym podchodzi do mnie, klepie mnie rączką i radośnie obwieszcza: BEREK!!!

:-))))

wtorek, 9 września 2014

Ratuj się kto może!! Pająk !!! Czyli krótka historia o przetrwaniu.. ;-)

Wielki. Włochaty. Kudłaty. Ma 100 nóg. 100 par oczu. Zasuwa jak wyścigówka. Tylko czeka by zaatakować. Tak, to on. Pająk.

Pająk wielki jak autobus postanowił odwiedzić nasze mieszkanie z samego rana. Niczego nie się spodziewając na jego widok zaczęłam piszczeć jak poparzona. Kropek przybiegł dowiedzieć się, co się stało. Zorientowawszy się w sytuacji zaczął mówić:

-mamo, strachasz się go? ale on jest taki mały a Ty duża. Zobacz, nie zrobi Ci krzywdy.

Ja, mama, o mało na zawał nie schodzę. Mam ataki duszności przeplatane paniką. Osobiście bym go chyba zatłukła. Tak, właśnie tak. Jednak syn patrzy. Jest presja. Czym prędzej udałam się po coś czym by go nakryć. Pierwsza myśl - garnek. Wielki garnek. Pomysł szybko spalił na panewce, bo zaczęła się jarzyć lampka, że przez garnek nie zobaczę w jakim konkretnie miejscu on się znajduje podczas przenoszenia. Wzięłam większy kubek. Wracam na miejsce zdarzenia. Nie ma. Nie ma go. W głowie jedno wielkie AAAAAAAAAAA. Myśl, że uciekł i w nocy będzie po nas łaził niemal doprowadza mnie do omdlenia. (Tak, na pewno by po nas łaził, to oczywiste, pff..). Młody człowiek naprowadza mnie na miejsce jego ucieczki. Nie wiem kiedy stał się taki odważny. Namierzyłam, złapałam w kubek. OŁ JEE. Mogę dostać złoty medal. Podłożyłam kartonik, i niosłam za okno. Wywaliłam ze wszystkim. Mogę oddychać. Będę żyć. Łapię oddech, normuje się bicie serca i nagle Kropek mówi:

-a co jeśli on do nas wróci po ścianie???!!!

DZIĘKI CI SYNU :))))