czwartek, 11 września 2014

Jak mama Kropka robiła po raz pierwszy gołąbki... :-))))

Obudziła się z myślą, że zjadłaby gołąbki. Nigdy nie robiła. Postanowiła zaszaleć. W całym przedsięwzięciu uczestniczyła razem z kumpelą Niką. Nika podobnie jak mama Kropka nigdy gołąbków nie robiła. Nic to, postanowiły spróbować.

Mama kropka zajrzała do internetu co tam potrzeba. Wszystko na stanie jest. Zaryzykowała.

Cały czas relacja online z Niką. Wymiana spostrzeżeń, przerażenia i zdziwienia :-)) Nika zdawała się lepiej orientować w temacie.

Zrobienie farszu było wręcz przyjemnością.
Kłopoty przyszły z tym co dalej.

Pierwszą przeszkodą okazała się kapusta. Taka niby niewinna, zielona a jaka upierdliwa! Paluchy poparzone przy odrywaniu liści - a jakże. Po czasie wymyśliła, że mogła wkręcić w rdzeń korkociąg do wina, taki zwyczajny, ręczny. Szkoda że po czasie. Z poparzonymi palcami wyrzuciła z siebie wszystkie znane jej przekleństwa po stokroć. Kapusta nie pozostawała dłużna. Wzięła i zaczęła się rozdzierać. Na złość. Nie poddała się bez walki. Kapusta znaczy. 

Gdy liście miała z głowy, przyszedł czas na zawijanie. Nika była już w połowie.
Mama kropka była tak nieobyta z zawijaniem gołąbków że w akcie desperacji zaczęła przeszukiwać internet. Za radą koleżanki Niki znalazła - na youtube dokładny instruktaż. Nic z tego. Nie mogło być tak łatwo. Porwane liście kapusty nadal stawiały opór. Znowu poleciały wszystkie znane przekleństwa w świat. Pozawijała po swojemu tak by farsz nie miał możliwości ucieczki. Choć w niektórych sztukach zdawał się być w zmowie z kapustą. Udało mu się. Trzeba było przewijać w inny liść - pokorniejszy.

Po akcji z zawijaniem Nika nadała, że jej gołąbki nie są rewelacyjne i załączyła zdjęcia. Na widok tegoż mamę kropka ogarnął dziki śmiech. Patrzyła na jej "nierewelacyjnie" pozawijane gołąbki i na swoje. HA! Gołąbki Niki były bezkonkurencyjne.

Po całym cyrku z zawijaniem przyszedł czas na układanie ptactwa w naczyniu. Oczywiście nie mogły się wszystkie zmieścić. Bo po co? Jeden!! Jeden musiał zostać.

Nic to. Zalała wszystkie nieboraki wywarem z przecierem, nastawiła i czeka. Czeka.
Z obserwacji wynika, że farsz dogaduje się z kapustą. Mało tego! Weszli w zmowę z wywarem (który docelowo ma być sosem)

Prawdopodobnie to gulasz gołąbkowy.

Mama kropka wraz z Niką nie potrafią zrozumieć do dnia dzisiejszego jak to możliwe, że całe przedsięwzięcie trwało niemal cały dzień.  Tak, cały dzień. Takie są zdolne :-)))

:-))))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz