środa, 15 października 2014

cudowny lek :)))

Po wizycie niedzielnych gości została nam coca cola. Nie kupujemy na co dzień, raczej od święta. Młody kiedyś spróbował u cioci. Zapamiętał, chciał żeby mu nalać. Nalałam troszkę do szklanki i mówię że musi czekać aż się odgazuje. Czeka. Wzrokiem hipnotyzuje by przyspieszyć proces. W końcu nadszedł ten czas, mówię, że może się już napić. Ani się obejrzałam a wszystko co nalałam zniknęło. Zdziwiona pytam:

- już wszystko wypiłeś?

- no tak. Musiałem wypić żeby "wyzdrowić". Ty nie piłaś i boli Cię gardło.

Ha!! Kto by pomyślał :-)))

2 komentarze: