czwartek, 2 października 2014

wyjście awaryjne :-)))

Wracamy ze spaceru. Kropek jak zwykle zbiera wszystkie liście jakie napotka na swojej drodze bo "wszystkie są bardzo ważne". Ja obładowana kasztanami i żołędziami, młody ciągle tankuje liście. Po pewnym czasie młody rzecze:

- mamo, nieś mi te liście

- dlaczego ja? Zobacz ile mam już kasztanów i żołędzi, nie mam już jak nieść.

- mamo, musisz je nieść, nie ma rady.

- to może wezmę od Ciebie połowę a drugą Ty będziesz niósł, zgoda?

- ja nie mam czasu, zobacz, muszę chodzić po krawężniku. Ty nie musisz to możesz nieść.

No przecież :-))))

2 komentarze:

  1. Ahh ten twój synek ;) cwaniak niezły. Lubię wpadać na twój blog, czytanie twoich wpisów poprawia mi humor ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to czytać :-))) I z wzajemnością :))

      Pozdrawiam :))

      Usuń