niedziela, 16 listopada 2014

niedzielnie :)

Chodzimy na Msze Święte do takiego Kościoła, gdzie ksiądz w jej takcie dosłownie fruwa z dziećmi. Najwięcej przed Mszą, śpiewa, tańczy, wygłupia się, dziś nawet jeździł po Kościele na hulajnodze. Nie zawsze do tego Kościoła chodziliśmy ale zaczęliśmy ze względu na formę czyli taką typowo dla dzieci, gdzie właśnie ksiądz z dziećmi szaleje a w trakcie Mszy zamiast kazania jest teatrzyk, zaś płacze, wędrówki najmłodszych czy głosy dzieci nikomu nie przeszkadzają. Wszytko dzieje się zachowując jednocześnie powagę miejsca i sytuacji.


Dziś Młody się przygląda, rozgląda i na widok wielkiego Jezusa nad ołtarzem (naprawdę wielkiego) rzecze:

- zobacz mamo, jaki wieli Król tu jest

Potem w trakcie Mszy:

- słyszałaś? znowu powiedział dzięki !! Za co on mi dziękuje!!

A na widok księdza pomykającego po Kościele na hulajnodze  :

- yyyyy mamo zobacz jaki nicpoń !! To naprawdę śmieszne  - [tu fala śmiechu ogółu, bo ów księdzu zaplątała się sutanna w kółko i musiał uprawiać niezłą gimnastykę by jednak nie wywinąć orła]

Na koniec Mszy jest losowanie drobnych nagród dla dzieci za rozwiązanie zagadek, rebusów z gazetki kościelnej z poprzedniego tygodnia. Ksiądz losuje, wybrał i mówi: Maja Iksińska, na co Młody na pół Kościoła:

- mamo, pszczółka Maja wygrała !! :))

Po Mszy dreptamy w stronę szkoły by zagłosować. Młody jest podekscytowany, bo do tej szkoły chodzi jego uwielbiona kuzynka. Kiedy jesteśmy w środku, Młody podziwia, ogląda, przygląda się po czym stwierdza:

- same drzwi i pokoje.

No, można się rozczarować :-)))


11 komentarzy:

  1. Świetna Msza, przyciągnąć dzieci do Kościoła to prawdziwa sztuka:). Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, tam dzieci chodzą chętnie :)) Ale ksiądz też wie, jak zachęcić.. :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. wiem, wiem, pamiętam z Twoich wpisów :-))

      Usuń
    2. Nawet się zastanawiałam chwilę czy aby nie chodzimy na tę samą :)

      Usuń
  3. ale fantastycznie! Nie byłam na takiej Mszy jeszcze nigdy. Te na które chodzę są długie, kazania na poważne tematy i nie raz widziałam jak oczy się nie jednemu przymykały z monotonności mowy kapłana, mi ciężko wysiedzieć a co dopeiro dzieciaczkom i to na Mszy dla dzieci!? Raz nawet kazał ksiądz uciszyć dziecko. NO po to są Msze dla dzieci , że jak ktoś przychodzi w skupieniu się pomodlić to ich unika prawda?

    Podziwiam Waszego księdza i myślę, że taką formą są w stanie przyciagnąć do siebie ludzi!! :)

    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety ciężko znaleźć Kościół z TAKĄ Mszą. W większości jednak to mimo nazwy "Msza dla dzieci" nie różni się niczym prócz nazwy. Trzeba jednak szukać i mieć nadzieję, że uda się znaleźć w okolicy. Ja jestem "stara" a chodzę z wielką chęcią i nie raz się uśmieję do łez.
      A ksiądz, który szaleje z dziećmi jest księdzem, który już szalał jak ja byłam mała i szłam do komunii :))) Teraz robi to jednak z większym zasięgiem ale wciąż z tą samą werwą :))
      Pozdrawiam również :-)

      Usuń
  4. Ale super :D Tak być powinno, strasznie mnie wkurza, kiedy w kościele brakuje miejsca dla dzieci. U nas dzieciaki siedzą razem i przed homilią zawsze mają chwilę na rozmowę o ewangelii :) a jak kiedyś strasznie rozrabiały, to ksiądz poczekał z homilią, wziął gitarę i zaczął im śpiewać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to super :-)))) Lubię takie podejście :)))

      Usuń
  5. Jeju, gdzie Wy taką Mszę znaleźliście??? U nas Msza dla dzieci jest nią tylko z nazwy...:(

    OdpowiedzUsuń