niedziela, 23 listopada 2014

ooo mniaammm :)

Robię obiad. Zupę na obiad. Pomidorową. Zajebiaszczą taką z przepisu Magdy M. Polecam z całego serca. Dopiero podsmażam czosnek i cebulę a tu przybywa Młody i niuchając nosem pyta:

- mamo, co Ty dobrego już tam gotujesz. Tak pachnie i pachnie że chcę już obiad

- zupa pomidorowa będzie - rzeczę

- oo mniaaammm!!  Tylko żeby nie było helikopterów*, dobra? - instruuje

- dobra :))

Tak, zupę na talerz bezpośrednio muszę Młodemu przelać przez sitko :)) Inaczej nie zje. Taki zbój :)

*helikoptery - wszelkie pływające zielone i inne takie w zupach :-)

14 komentarzy:

  1. U nas też nie przejdzie żaden helikopter,a szczególnie ziele angielskie wywołuje protesty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Z taką nazwą zaznajomiła mnie moja najstarsza siostrzenica, kiedy była mała i sama zawsze uprzedzała że nie chce helikopterów :))

      Usuń
  3. U nas zupa tylko zmiksowana wchodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Wami :-))) Młody tylko w zupach helikopterów nie akceptuje, ale np w spagetti już nie zauważa nawet za specjalnie :)

      Usuń
  4. Pamiętam, że kiedy chodziłam do przedszkola na brzegu talerza tworzyłam istny szlaczek z tych pływających cudactw. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że i ja takie szlaczki tworzyłam :))

      Usuń
  5. Ja lubie jak najbardziej z helikopterami i takiej mam zamiar nauczyć córkę ale wiadomo,mamine plany planami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :)) Ja też taki plan miałam :D

      Usuń
  6. Moi nie protestują, ale za to lubią sobie wyławiać a to ziele angielskie, a to pieprz:) zabawa jedzeniem - zgroza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zgroza :))) Mój się dziś bawił w zapalanie zniczy O.o

      Usuń