sobota, 29 listopada 2014

ważny szczegół :))

Młody to bystrzak. Tak wiem, każda mama to o swoim dziecku mówi :))) Rozmawiamy trochę o Mikołaju, później o świętach Bożego Narodzenia, tradycjach, choince. Dochodzimy do momentu, że kiedy są święta Bożego Narodzenia, jest choinka i rodzi się Jezus - Dzieciątko i do momentu, że Dzieciątko przynosi prezent.

Młody bystrzak od razu zaatakował mnie pytaniem:

- a jak on przyniesie ten prezent, jak dzidziusie nie chodzą????!!!

No mnie zatkało ale szybko się ogarnęłam i mówię:

- wiesz, mały Jezus czyli Dzieciątko sam nie nosi, tylko pomagają mu aniołki :)))

- aha - zdaje się być usatysfakcjonowany :-)))

10 komentarzy:

  1. inteligencja naszych dzieci bywa mocno zaskakująca :) jeśli w porę się nie ogarniemy i zwlekamy z odpowiedzią to "po ptakach", dzieciak uzna , że to on ma rację!! Gratuluję mamuśce refleksu i.....pomysłu na wyjaśnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie pomysł - to doświadczenie z mojego dzieciństwa :))) Ale fakt, zdziwiłam się, bo spodziewałam się, że zainteresuje się faktem prezentów a nie szczegółami kto prezent przyniesie :)) A może jedno wynika z drugiego.. w sumie.. :-)

      Usuń
  2. To sie nazywa refleks matczyny;). Wybrnęłaś śpiewająco:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? :D :D :D Ale jak pisałam wyżej, doświadczenie własne mi pomogło :-)

      Usuń
  3. Dobrze wybrnęłaś, choć przyznam szczerze, że u nas nigdy się nie mówi że pod Choinkę przynosi Jezusek. U mnie w domu obchodziło się tylko 06.12, ale skoro już ktoś chce, mieć w USA, prezenty i 25.12 to fajnie właśnie mówić, że od od Dzieciątka. Podoba mi się! Nawet bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas, na Górnym Śląsku zawsze tak było. Jak byłam mała, jak moi rodzice byli mali i teraz kontynuuję jak Młody jest mały :-)) Po wigiilii dzieci obowiązkowo idą myć ręce z kimś dorosłym, który będzie miał oko by żadne nie skończyło za szybko. W tym czasie inni dorośli w pośpiechu wkłądają prezenty wcześniej zakamuflowane pod choinkę i jak gotowe dzwonią łyżką o szklankę. Dzwonienie o szklankę - to dzwoni aniołek, który przyniósł prezent. I dzieci mogą już biec pod choinkę i zaczyna się szaleństwo :-)) Choć jak ja byłam mała to pamietam, że też było tak, że gdy wracałam z umycia rąk, to było na ościerz otwarte okno, co znaczyło, że aniołek właśnie wyleciał i nie zdążył zamknąć :-))) Mnie też się podoba :))

      Usuń
  4. Miało być być jak w USA :P, pamiętam jak to Kevin składał 25.12 samotnie prezenty pod choinką :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kevin to normalnie kultowy już :)) Widziałam sto razy a mimo to mogę zobaczyć 101 :-)) Tak, ja. Chyba się starzeję :D

      Usuń