piątek, 31 października 2014

świecąca dynia :)

Tak, stało się. Wiedziałam, że to nastąpi - prędzej czy później - ale nastąpi. Nie spodziewałam się jednak, że stanie się to tak szybko. Pod wpływem bajek, które dnia wczorajszego na kanale nick jr były w charakterze halloween mój syn zażyczył sobie świecącej dyni. Nie zażyczył, źle. On jej pragnął. Dziś od samego rana głównym tematem była dynia. I żeby była "zdziwiona". I żeby świeciła. I żeby była duża ale nie za wielka. Tak więc obiecałam, że będzie dynia. Pojechaliśmy do warzywniaka gdzie Młody samodzielnie wybrał tę jedyną. Pani z warzywniaka chciała go namówić na inną, ale Młody nie uległ. W domu w pierwszej kolejności trzeba było wyciąć dynię. Młody jak zobaczył co wyciągam ze środka miał minę pod tytułem "paw kosmosu" i odrzekł:

- o fujjjj, lepiej stąd uciekam

W czasie operacji wycinania dynii siedział w dużym pokoju pytając z daleka czy już i czy dynia ma zdziwioną minę. Mówię, że nie wiem, czy mi się uda, więc młody stwerdził, że może być z zębami. To jest.
Młody dynią zachwycony. Przesiedział niemal cały wieczór przy dynii komentując jej wygląd i zachwycając się nią. Nie spodziewałam się, że będzie z niej aż tyle radości :)))) Grunt, że jest zadowolony :)))

Ale żeby nie było, rozmawialiśmy też o święcie Wszystkich Świętych. Młody jak na swoje 3,5 roku jest bardzo mądry i dociekliwy. Chce wiedzieć wszystko, o wiele dopytuje, każdy szczegół jest istotny. Rozmowa była z tych trudniejszych, jednak Młody wszystko powoli zrozumiał. Na koniec mówi:

-no dobra, to jutro weźmiemy tego groba i zapalimy, nie?!

:))))

środa, 29 października 2014

kryterium na przyjaciela :))

Jedziemy samochodem, spotykamy samotnie wędrującego pieska. Młody komentuje:

- zobacz, sam idzie, chyba nie ma przyjaciela...

- a może chciał dziś pospacerować sam - odpowiadam

- no może - rzecz Kropek

- a Ty masz przyjaciela? - podpytuję

- no mam [ tu wymienia kogo i co ;) ]

- a ja?? - pytam z nadzieją

- mamooooo, przecież Ty jesteś dziewczyną!!! - ripostuje

Odpadłam w przedbiegach ;)) Na szczęście potem dopisał mnie do listy mimo że jestem płci żeńskiej :))

wtorek, 28 października 2014

realista :))

Młody przychodzi z misiem i mowi:

- to jest mój brat!

- chciałbyś mieć brata? - pytam

- nie, lepiej nie, bo małe dzieci płaczą i chodzą w pieluchach.

No tak, chodzenie w pieluchach to jest argument :))))

poniedziałek, 27 października 2014

jak się rodzi plotka :))

Siedzimy w gronie rodzinnym. Mały harmider, szwagier mówi, że pobrał coś z "chomika". Młody patrzy, słucha po czym na ucho mi mówi:

- mamo, słyszałaś? wujek chce mieć chomika

:))

niedziela, 26 października 2014

co z deszczem?!

Jak co rano w ostatnim czasie Młody człowiek się pyta czy już spadł śnieg. Tłumacze mu, że muszą spaść wszystkie liście z drzew, będzie coraz zimniej i wtedy będzie padał już śnieg. Młody kiwa głową po czym pyta:

- a gdzie wtedy będzie padał deszcz? Za chmurami czy w chmurach ?

- jak będzie tak bardzo zimno to wtedy deszcz zamienia się w śnieg. A jak będzie znowu cieplej to zamiast śniegu będzie padał deszcz.

- aaaa czyli tak na zmianę !!

:-))))

Podoba mi się jego rozumowanie i chęć dochodzenia do faktów :))

żyłka do interesów :-))

Młody człowiek bawi się ze swoim tatą w sklep. Sprzedawane są auta. Zabawa na łóżku gdzie są poduszki, misie itp. Kropek jest sprzedawcą, tata kupującym. Dialogi mniej więcej na ten deseń:

Tata:  Chciałbym kupić auto.
 
Młody: Nie ma, są popsute.

Tata:  to nie szkodzi, mogą być.

Młody: ale nie mają śrubek, kółek. Może kupisz poduszkę?!!

Tata: niech będzie poduszka ale chciałbym też auto.

Młody: To poduszka i misio.

Tata Kropka ostatecznie kupił wszystko oprócz auta :D :D

piątek, 24 października 2014

przyjaciel :)

Młody Kropek, mój bohater mały wczoraj był u dentysty. Bolał go kilka dni ząbek i niestety musiał mieć borowanie. Był bardzo bardzo dzielny. Był bardziej dzielny niż ja. Jestem z niego taka dumna, że chyba pęknę jak balon :))

W nagrodę dostał tira - lawetę, która przewozi auta - mercedesy resoraki. Radość po pachy. Dziś do mnie mówi:

- mamo, może kupimy drugiego takiego tira, żeby ten miał przyjaciela, zobacz jaki jest smutny.

Haha, grunt to dobra argumentacja :)))

czwartek, 23 października 2014

skrót myślowy :))

Zabawa w gotowanie. Mówię by podał tak na niby mleko i jajko. Młody idzie do lodówki na niby, wraca i mówi:

- masz tutaj to mlejko

:)))

wtorek, 21 października 2014

co masz dla mnie?! :-)))

Majstruję pożywienie w kuchni. Przybiega młody i pyta:

- co masz dla mnie???!

- buziaka ! - odpowiadam i całuję

- a co jeszcze? - dopytuje

- drugiego buziaka - mówię skradając drugiego całusa

W tym momencie młody ostentacyjnie wyciera policzek rękawem mówiąc z oburzeniem:

- do jedzenia co masz dla mnie.

Ehh, to już ten czas?! To już nastała ta chwila kiedy dziecko się wyciera rękawem całusy mamy? Dobrze, że nie wszystkie jednak :-)))

negocjator :-)))

Młody robi totalny rozpiździel w swoim pokoju. Bawi się, widać że bardzo dobrze. Przychodzi czas sprzątania bo trzeba się zbierać do wyjścia. Mówię, że musi posprzątać zgodnie z naszą zasadą, że kto rozwala, bałagani - ten sprząta. Młody doskonale zna tę zasadę. Zaczyna więc wysyłać mi całusy, czaruje uśmiechem i puszcza oczka mówiąc:

- ale Ty mi mamusiu pomożesz sprzątać, nie? Razem jest raźniej i szybciej będziemy mogli wyjść.

- nie czaruj mnie, wiesz że kto bałagani ten sprząta, bierz się do roboty - odpowiadam, na co młody całkiem poważnie :

- mamo, tak Ciebie kocham. Pomożesz mi?? Tak trochę tylko??!!

Mały negocjator :))

sobota, 18 października 2014

a jednak dziewczyny też mogą szybko jeść :))

Jemy czekoladowe kulki. Takie czekoladki, gdzie każda zawinięta w inny kolor sreberka. Dałam Młodemu po dwa z każdego koloru. Młody mówi do mnie:

- możesz się poczęstować

Częstuję się. Biorę kolor niebieski. Młody popatrzył, wziął drugą kulkę niebieską, odkłada na najdalszy możliwy kawałek kanapy mówiąc:

- to ja sobie ten drugi odłożę, wiesz?!

Haha! Cwaniak przebiegły mój mały zachomikował żebym przypadkiem nie zjadła drugiego niebieskiego :)) Ale dobra. Po chwili młody pyta:

- już zjadałaś?!

- tak, zjadłam.

- ooooo to niesłychane że Ty tak szybko zjadłaś tę czekoladę - rzecze Młody z uznaniem

Co za uznanie  :))))))

po swojemu :))

Kropek chodzi po domu i podśpiewuje "pada deszcz, pada deszcz". Mówił do mnie kilka razy bym mu puściła "pada deszcz" ale ja nie miałam pojęcia o co mu chodzi. W końcu nadeszła wiekopomna chwila i w radio leci TA piosenka:



gdzie na słowa "bout that bass" mój syn śpiewa pada deszcz :)))) Grunt, że w końcu wszystko jasne  :)))

rozkaz :)

Młody pilnuje przestrzegania przepisów ruchu drogowego bez względu na to czy jedziemy autem czy funkcjonujemy jako piesi. Dochodzimy do pasów, Kropek mówi:

- stój, pasy, trzeba się zatrzymać, taki mamy rozkaz.

:D :D :D


piątek, 17 października 2014

podusia :-)))

Młody ma spadek formy. Dzień na przytulanie i mizianie i w ogóle. Przytulamy się a  Kropek mówi:

- jaka Ty jesteś mięciusia. Jak podusia. Tata nie jest mięciusi. Ty jesteś mięciusia. I masz mieciusie cycuchy i można na nich leżeć jak na podusi. Tata nie ma.

Yyy, czyli że wszystko w normie .. :)))))

czwartek, 16 października 2014

laski :-)))

Jedziemy autem. Dojeżdżamy do skrzyżowania, obok chodnik a chodnikiem idzie grupa dziewczyn - na oko gimnazjalistki. Młody rzecze:

- zobacz mamo jakie laski !! Chyba ze sto lasek !!!

Młodo zaczyna :)))

środa, 15 października 2014

cudowny lek :)))

Po wizycie niedzielnych gości została nam coca cola. Nie kupujemy na co dzień, raczej od święta. Młody kiedyś spróbował u cioci. Zapamiętał, chciał żeby mu nalać. Nalałam troszkę do szklanki i mówię że musi czekać aż się odgazuje. Czeka. Wzrokiem hipnotyzuje by przyspieszyć proces. W końcu nadszedł ten czas, mówię, że może się już napić. Ani się obejrzałam a wszystko co nalałam zniknęło. Zdziwiona pytam:

- już wszystko wypiłeś?

- no tak. Musiałem wypić żeby "wyzdrowić". Ty nie piłaś i boli Cię gardło.

Ha!! Kto by pomyślał :-)))

wtorek, 14 października 2014

nic prostszego :)

Wczoraj idąc do apteki spotykamy po drodze wypasione, nowiutkie BMW. Młody zna wszystkie marki samochodów lepiej niż nie jeden facet. W każdym razie, idziemy a młody mówi:

- może kupimy sobie takie BMW??!

-kochanie, nie mamy tyle pieniążków.

- to pójdziemy do małego domku* i weźmiemy i już - mówi jak gdyby nigdy nic.

Następuje tłumaczenie wartości pieniądza, nie po raz pierwszy zresztą. Młody jest rozsądny i zrozumiał. No ale zapytać nie zaszkodzi, a nóż się uda :)))


*mały domek to bankomat taki zabudowany, gdzie otwiera się drzwi :))

poniedziałek, 13 października 2014

ale jaja :-)))

Młody się pochorował trochę. Dramatu nie ma, ale zawsze. Mówię do Kropka, że mnie też coś gardło boli. Na co młody z rozbrajającą miną:

- coś Ty!! Chyba żartujesz!!! Ale jaja !!!

Padłam :))
Tak, to ja tak zazwyczaj mówię, najczęściej podczas rozmowy telefonicznej :-))

A propo rozmowy telefonicznej.
Młody bierze swój prawdziwy ale zepsuty telefon, udaje że dzwoni do cioci. Trzyma telefon przy uchu i najwyraźniej oczekuje na połączenie. W końcu odkłada telefon mówiąc z dezaprobatą:

- no nie!! Reklama !!

Ciiicho synu, jeszcze ktoś usłyszy i podchwyci pomysł i wprowadzi w życie.

 :-)))))

piątek, 10 października 2014

zawiłości słowne :))

Młody je chleb. Ugryzł, został ślad po jego zębach. Mówi do mnie:

- zobacz jaki mam odgryz :))

***

Kropek opowiada mi różne historyjki. I poprawia głos, tak jak ja zawsze przed rozpoczęciem czytania bajki. W pewnym momencie mi mówi, że też mam sobie poprawić głos. Poprawiam. Młody komentuje:

- jak poprawiłaś to daj głos 

:D :D :D

***

Młody ma katar. Gile do pasa. Na szczęście sam dmucha nos komentując:

- idę zadmuchać katar, wiesz?

:))))

czwartek, 9 października 2014

Niespełnione oczekiwania :)))

Ranek mija. Pogoda za oknem coraz lepsza. Ciepło, słonecznie. Mówię Młodemu, że jest cudnie. Młody jednak nie jest zachwycony:

- chciałem zimę i śnieg. Wczoraj spadały liście a po liściach jest śnieg. A teraz znowu lato.

Biedne dziecko :))

środa, 8 października 2014

astronomia :))

Wracamy wczoraj wieczorem. Już ciemno. Księżyc świeci całą swoją mocą. Są też chmury sunące po niebie, na tle księżyca zasuwają na najwyższym biegu. Młody stwierdza:

- zobacz mamo, zobacz jaki księżyc duży !!!! O zobacz, on gdzieś idzie !!!!

- to nie księżyc idzie, tylko chmury się przesuwają skarbie

- nie, to nie chmury, widzisz?? To księżyc idzie. Ale gdzie on idzie???!!

- może sprawdza czy dzieci są już w piżamkach?!

-no, faktycznie chyba zagląda w okna.

:D :D :D

Próbowałam wytłumaczyć później w domu Młodemu że to jednak chmury się przesuwały ale uparcie twierdził że to księżyc gdzieś idzie. Nie dało się. Stwierdziłam że póki co jeszcze czas na takie nauki. Tymczasem:

- mamo, a kiedy pojedziemy na księżyc ??!!

:))

wtorek, 7 października 2014

co za dużo... ;))

Zupa gotowa, wołam Młodego na obiad. Przybiega, zagląda do talerza i komentuje:

- mmhmmm dobre, dobre, lubię.

Siada do stołu, bierze łyżkę i je. Z każdą łyżką słyszę pochwały:

- ale to dobre ugotowałaś, ale pyszne. Mniam jaka pychotka.

Grzecznie młodemu dziękuję za komplementy uśmiechając się od ucha do ucha. Ale młody nie przestaje, ciągle chwali. No dobra, mnie już głupio, w końcu cudów nie stworzyłam. Mówię z żartem:

- No już dobra, bo się rumienię.

Na co młody:

- medalów nigdy dość

:D :D :D

No, nie powiem, urosłam :D


poniedziałek, 6 października 2014

troska i dmuchawce latawce :))

Młody ma ukochaną przytulankę pieska. Zawsze z nim śpi, jak się źle czuje to zawsze z nim i generalnie to jego najlepszy przyjaciel. Troszczy się o niego bardzo. Dziś rano Młody przytargał do łóżka pudełko z różnymi hipkami itp i chce je wysypać na łóżko. Naprawdę tego dużo. Już wysypuje ale nagle się zatrzymał, wziął swojego pieska, daje mi i mówi:

- mamo, masz pieska, przytul go żeby się nie bał tego bałaganu, który zaraz zrobię.

:))

***

Kropek jeździ autami po kanapie. Na kanapę świeci słońce. Młody zachwycony uderza o kanapę ręką i mówi:

- haha zobacz, zobacz jakie dmuchawki!!!!

Taaaa, latający kurz, ale od dzisiaj będą dmuchawki :))) Tak więc czas się wziąć do roboty. Idę ścierać dmuchawki :)))

niedziela, 5 października 2014

zaguba słowna :))

- Mamo, gdzie masz wysuwkę ???

- yyy wysuwkę ??

- no wysuwkę, bo mi potrzebna

- chyba nie wiem o co Ci chodzi, powiedz jeszcze raz

- no wysuwka!!

Widzę jak młodemu już idzie para z uszu ze złości bo to jednak jest mały nerwus czasami. Próbuję łągodzić sytuację.

- ale co się z nią robi? Jaki ma kolor?

- do włosów dajesz!! Czarna jest ta wysuwka.

Eureka!

-aa wsuwka !!

- no mówię że wysuwka - rzekł z bezradnością Młody człowiek.

:)))

lata nie ma, trawa rośnie .. :))

Kropek kosi i grabi trawę z dziadkiem. Stwierdza:

- lata już nie ma, chodzę w długich spodniach a trawa dalej rośnie, widzisz???


piątek, 3 października 2014

na niby :-))

Kropek przytuptał z łazienki z opuszczonymi gaciami do kostek i uradowany oświadcza:

- zobacz, te spodnie mają guzik na niby !!

- jak to na niby?

- bo udało mi się ściągnąć spodnie bez odpinania guzika, czyli jest na niby. Widzisz?!

:)))

podziękowanie :))

Młody zjadł śniadanie. Bawi się. W pewnym momencie puszcza bąka i mówi:

- brzuszek podziękował za dobre śniadanie, wiesz?

Padłam :)))

czwartek, 2 października 2014

wyjście awaryjne :-)))

Wracamy ze spaceru. Kropek jak zwykle zbiera wszystkie liście jakie napotka na swojej drodze bo "wszystkie są bardzo ważne". Ja obładowana kasztanami i żołędziami, młody ciągle tankuje liście. Po pewnym czasie młody rzecze:

- mamo, nieś mi te liście

- dlaczego ja? Zobacz ile mam już kasztanów i żołędzi, nie mam już jak nieść.

- mamo, musisz je nieść, nie ma rady.

- to może wezmę od Ciebie połowę a drugą Ty będziesz niósł, zgoda?

- ja nie mam czasu, zobacz, muszę chodzić po krawężniku. Ty nie musisz to możesz nieść.

No przecież :-))))