piątek, 27 lutego 2015

mały problem

Młody wcina precle. Takie paluszkowe, w kształcie precli. Przybiega do mnie w pewnym momencie i mówi:

- mamo, coś mi wpadło do zęba!!

Następuje pełne okazanie uzębienia, zauważam, że kawałek precla przykleił mu się do zęba.

- to precel Ci się przykleił do zęba - mówię

- ee tylko precel, to dobrze - odrzekł odchodząc w podskokach

Uff, kłopot z głowy :))

środa, 25 lutego 2015

energia

Na zajęciach w Bibliotece jest część czytania bajki, część zabawy i część plastyczna. Na części zabawy w połowie gdzieś Młody do mnie przybiega z rękami niemal do ziemi i rzecze:

- pip pip pip energia mi się wyczerpała, poziom krytyczny pip pip

:-)))

Podczas czytania bajki, zanim pani zaczęła, Młody zauważa:

- proszę Pani, a dlaczego nie ma Pani dziś fotela tylko zwykłe krzesło???

- bo dziś są dziewczyny też trochę starsze i korzystają - pani odpowiada pokazując na dziewczyny

- takie duże i na fotelu - dopowiada Młody pod nosem

:-))))

wtorek, 24 lutego 2015

Opowieści z wiejskiego podwórka

Dziś chciałabym Wam polecić książkę pt. "Opowieści z wiejskiego podwórka". Książkę kupiłam dosyć okazyjnie i bez przekonania  ale polecam ją z całego serca.

 Książka zawiera 19 opowiadań, które nie są ani krótkie ani długie. Jedno opowiadanie w sam raz przed snem.
Opowiadania wprowadzają nas w świat przygód Stokrotkowej, Dzwonkowej i Wiązowej Farmy a także Jabłoniowej i Słonecznej Zagrody. Poznajemy wiele zwierząt i przygód z nimi związanymi. Z opowiadań bardzo wyraźnie emanuje przyjaźń i serdeczność. Można się wiele nauczyć. Ale to co w tej książce jest najbardziej niesamowite to ilustracje. Przyznaję, że bardzo dawno nie widziałam tak wspaniale zilustrowanej książki :-)))
Bardzo polecam tę książkę, naprawdę warto. My, choć już wiele razy czytaliśmy każde z opowiadań wciąż do niej wracamy na życzenie Młodego. Ulubione jego opowiadania to jak krówka straciła głos i o nowym traktorze :-))
"Opowieści z wiejskiego podwórka" to 160 pięknie zapisanych i zilustrowanych stron. Jeśli będziecie mieć okazje, z serca polecam :))






niedziela, 22 lutego 2015

houston, mamy problem

Pewnego ranka, chwilę po otwarciu oczu szwendam się w kuchni w tworzeniu śniadania i robienia kawy. Młody już się zabrał za zabawę. W pewnym momencie do mnie przychodzi mówiąc:

- mamo, masz problem!

- ja? jaki mam problem ? - pytam zdziwiona

- masz kurz na meblach i nie da się jeździć autami

Ha! Faktycznie, houston, mamy problem :-))

czwartek, 19 lutego 2015

nadziewana czekolada

Bawimy się w zakupy. To znaczy ja siedzę przy stole z kawą, Młody zasuwa po domu na rowerze jeżdżąc do "zwykłego sklepu" czyli do Lidla :D Tak, na rowerze, dobrze czytacie :)))
Kolejny raz Młody pyta co mi kupić. Mówię, że nadziewaną czekoladę. Młody pojechał. Wraca, ja rozmawiam przez telefon. Kończę, a Młody z wyrzutem:

- to chcesz tę czekoladę z żołędziami czy nie chcesz?!

Hahah, tak, chcę czekoladę z orzechami :D

wtorek, 17 lutego 2015

negocjacje

Ze względu na przyjmowany antybiotyk i pory, których trzeba się trzymać Młody chodzi spać później niż zwykle. Przyznaję, że ogląda przed snem więcej bajek. Mówię do niego:

- jeszcze jedna bajka i koniec.

Na co Młody z oczyma Garfielda:

- dwie, proszę mamusiu, dwie.

Mrużę oczy i już mam odpowiedzieć gdy Młody stanowczo odpowiada:

- no dobra, trzy i koniec, do łóżka bez gadania.

HAHA :D

piątek, 13 lutego 2015

wizyta lekarska

Do skończenia przez Młodego 3 lat, Młody bał się lekarzy. Za każdym razem w momencie dotknięcia klamki drzwi przychodni zaczynała się syrena Młodego. Serio. Nie pomagało ściągania fartucha czy coś. Tak miał i już.
Po ukończeniu 3 lat syrena włączała się "dopiero" w gabinecie. Pełen sukces :))
Od około pół roku syrena już się nie włącza, mało tego, Młody wdaje się w dyskusję z Panią doktor.
Tak było również dziś.

Jesteśmy chorzy, więc wybraliśmy się do lekarza. Młody poślizgnął się lekko w gabinecie co od razu skomentował mówiąc do Pani doktor:

- chyba myła Pani dziś podłogę, że ta podłoga taka śliska??!!!

Panią doktor chyba zatkało, więc ja się odezwałam:

- pani doktor nie myje tutaj podłogi, bo leczy chorych

- tu nie, ale w domu już nie mam wyjścia - dodała z uśmiechem lekarka

Na co Młody zwracając się do mnie:

- ale jak tutaj umyje to sie chyba nic nie stanie

Obie w śmiech :)))

Pani doktor wypisuje recepty, w tym czasie za jej pozwoleniem Młody wybiera naklejki za odwagę. Młody szpera i szpera w puszce, wyciąga i mówi:

- one są stare. Już dawno temu takie mam. Ale wezmę zielone :))

Masz Ci los! Nie dogodzisz! :-)))

Niestety i Młody i ja mamy zapalenie oskrzeli, oboje antybiotyk. Byle do zdrowia :))

czwartek, 12 lutego 2015

próg dorosłości

Miejsce zdarzenia: łazienka. Młody namierzył wagę. Pyta, czy możemy się zważyć. Czemu nie :) Młody ochoczo wskakuje na wagę, patrzy i mówi:

- 19!!!!!! Już prawie jestem dorosły!!

I oddalił się do swojego pokoju w radosnych podskokach.

Gdyby to tak działało, byłaby ze mnie całkiem przyzwoita staruszka :D

wtorek, 10 lutego 2015

kolor skóry

- Mamo, jaki mamy kolor skóry? Majtkowy? - pyta z zaciekawieniem Młody

To jedno z tych pytań na które nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Ale staram się.

- wiesz co, właściwie to mówi się, że biały, ale bliżej mu chyba do jasnobrązowego, prawda?

Młody porównuje kolor skóry na swojej rączce z moją po czym oświadcza:

- patrz, mam taki sam! Pasujemy do siebie!!!

No raczej :D

poniedziałek, 9 lutego 2015

kulturalna odpowiedź :)

Mamy z Młodym zajawki na czułości :-)) Zazwyczaj, gdy mówię Młodemu, że go kocham odpwowiada, że on mnie też :)) Dziś scena podobna, a jakże inna:

- kocham Cię - mówię do Młodego

Młody jakby się zawiesił, uśmiecha się i mówi:

- to miło z Twojej strony

I polazł.

Zonk. Moja mina zapewne bezcenna. Potem przyfrunął, dał buziaka i powiedział, że mnie kocha, no ale.. :)))))

piątek, 6 lutego 2015

odkrycie książkowe :))

Będąc w bibliotece na zajęciach wypożyczamy książki. Zawsze jedną lub dwie wybiera Młody sam. Wiadomo, czytać nie umie, więc ocenia po okładce. Nie powiem, nie raz trafił wybornie. Tym razem jego wybór mnie powalił. Jego też. Ze śmiechu. Tym odkrycie jest książka pt. "sny i tobołki Pana Pierdziołki". O rany, ile śmiechu.
Książka rozwaliła nas na kolana. Czytając Młodemu przed snem nie potrafiliśmy się nie śmiać. Młody popuścił ze śmiechu. Ale jego śmieszy do łez temat bąków, kupy, pierdziochów  itp. Jest to naprawdę niezła odskocznia od codziennego, często zestresowanego życia. Są ładne ilustracje :)
Prócz krótkich rymowanek, fajnych ilustracji są również piosenki doskonale znane :))
Można również sobie połamać język: "Król Karol kupił królowej Koralinie korale koloru koralowego"

Jest też część "bajek niegrzecznych"



Czytając opinie w internecie można dojść do wniosku, że jest to bardziej książka dla dorosłych niż dla dzieci. Pewnie wynika to z tego, że nie ma kolorowych obrazków, a same rymowanki.. cóż... daleko im do Brzechwy. Mnie ta książka się podoba, Młody pokładał się ze śmiechu i na pewno zaopatrzymy się we wszystkie trzy części prywatnie :-))) Bo ta, jak się okazała to już 3 część :)))

Polecam :))

czwartek, 5 lutego 2015

duma :)

Wracamy z zajęć z Biblioteki. Młody mówi:

- jestem dumny, że mi tak dzielnie pomagałaś z tym kaktusem

:D :D :D

poniedziałek, 2 lutego 2015

szczęście jest ulotne

Jemy obiad. Młody mówi z nienacka (jak to zwykle bywa) :

- a babcia to kiedyś była szczęśliwa, nie?

Konsternacja moja i męża. Pytam:

- a teraz nie jest?

- no nie jest bo się złościła na dziadka.

Hmm, no szczęście bywa ulotne.. :)